Z każdym kolejnym jubileuszem, także już po przejściu Pana Profesora na emeryturę, przybywało – co wszak rzadkie! – ciepłych słów, a także młodych ludzi, którzy przez książki oraz opowieści swoich nauczycieli poznawali prof. Henryka Markiewicza i gotowi byli dołączyć do grona „dłużników”.
Kiedy redakcja „Znaku” zaproponowała mi napisanie wspomnienia o Panu Profesorze Henryku Markiewiczu – zaoponowałam. Osoby z najbliższego kręgu współpracowników, przyjaciół i znajomych mają do tego znacznie większe prawo. Po wznowieniu prośby pomyślałam jednak, że to szansa pożegnania Pana Profesora i podzielenia się doświadczeniem Spotkania. A przecież dzieliło nas niemal wszystko – odległość dwóch pokoleń, całkowita odmienność życiowych…
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum
- Pełny dostęp do wszystkich artykułów
- Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
- Archiwum numerów zawsze pod ręką
Artykuł pojawił się w numerze:
Wojna