Teatry starają się mieć swoich autorów! A jeśli nie autorów, to przynajmniej dramaturgów, którzy często przynoszą nowe albo przetwarzają stare teksty w taki sposób, aby sprawiały wrażenie prapremierowych. Potrzeba zagrania nowości jest teraz najistotniejsza, ważniejsza nawet od tego, czy to, co się zagra, jest najlepszym z możliwych wyborem. Stan takiej obfitości prapremier obserwujemy mniej więcej od dekady.
Lata przełomu W pamiętnym 1989 r. nasze teatry grały Ciężkie czasy Michała Bałuckiego, a tylko na nielicznych scenach można było dostrzec, że coś przełomowego się w naszej rzeczywistości dzieje. Wiosną tegoż roku dwa teatry pokazały niedopuszczanego dotąd przez cenzurę Obywatela Pekosiewicza Tadeusza Słobodzianka opowiadającego odkłamaną historię marca 1968. Najpierw spektakl pokazywany był w Teatrze Polskim w Bydgoszczy w reżyserii Andrzeja Marii Marczewskiego, potem miał oficjalnie uznawaną przez autora premierę w Teatrze Jaracza w Łodzi w…