Subskrybuj
Ilustracja: Aleksandra Gołębiewska
Dr nauk humanistycznych, pisarz i redaktor, współzałożyciel (razem z Mariuszem Szczygłem i Wojciechem Tochmanem) Instytutu Reportażu. Szef merytoryczny Polskiej Szkoły Reportażu. Jako redaktor pracował m.in. z Magdaleną Grzebałkowską, Maciejem Siembiedą, Zbigniewem Rokitą, Mikołajem Grynbergiem. Kieruje...

Kim jest bohater?

Zawsze zaczyna się tak samo: od szumu. Pisanie jest jak próba złapania sygnału z kosmosu – siedzisz przed rozmigotanym ekranem, a w głowie trzaskają zakłócenia. Coś szepcze do ciebie na granicy słyszalności, ale nie wiesz jeszcze, czy to przyszła opowieść, czy tylko rozbłyski neuronów.

I wtedy zaczynasz się pocieszać, że pisanie to czynność naturalna: przenosisz impulsy z głowy na papier, proste. Tyle że to nigdy nie jest transmisja bez zakłóceń. To raczej nieustanne strojenie anteny, która przez chwilę łapie odgłosy wszech-świata, natomiast potem znowu gubi zasięg.

A jednak wciąż nasłuchujemy. Wciąż siadamy przed ekranami. Klikamy „nowy dokument” i otwiera się cyfrowa nicość, później zaś słyszymy ironiczne wezwanie: no to pisz, mądralo, chociaż zdanie.

I tu pojawia się pierwszy sekret, jeden z tych, które natychmiast chce się zdradzać: pisania wcale nie zaczyna się od zdania.

Pisanie zaczyna się od bohatera.

To nie mój pomysł, podzielają go zarówno akademiccy nudziarze (których kocham), jak i moi ulubieni autorzy (pytałem ich o to). Bohater jest jak żagiel – porządnie dmuchniesz, to cię pociągnie za horyzont (ale może też przewrócić i utopić). Jeśli jest z kartonu, nawet gdy przykleisz do niego wszystkie świecące papierki z bombonierki i pomalujesz na seledynowo, i tak będzie szeleścił, zamiast gadać.

Tylko skąd mamy wiedzieć, że ktoś – ten ktoś w naszej głowie albo ktoś z rzeczywistości, bo przecież non­-fictionteż zaczyna się zwykle od człowieka – w ogóle nadaje się na bohatera? Czy dlatego, że się w nim – jakoś – zakochaliśmy? A może dlatego, że się nam wy­daje, iż go naprawdę dobrze znamy i rozu­miemy? Ale może tylko mylimy znajomą twarz z historią? Wiedzę z dramaturgią? Dlatego zacznijmy od pytania, które nie jest ani wygodne, ani niewinne: co w nim / w…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Walczę o życie bez strachu