Subskrybuj
Franciszka i Stefan Themersonowie, 1962 r. fot. archiwum Themersonów, źródło_POLONA_Biblioteka Narodowa, dzięki uprzejmości Jasi Reichardt
Franciszka i Stefan Themersonowie, 1962 r. fot. archiwum Themersonów, źródło_POLONA_Biblioteka Narodowa, dzięki uprzejmości Jasi Reichardt
Historyk sztuki, krytyk. Stały współpracownik „Tygodnika Powszechnego”.

Awangarda w cieniu wojny

Andrzej Turowski w „Radykalnym oku” proponuje nowe odczytanie polskiej awangardy I poł. XX w., w którym I wojna światowa staje się wydarzeniem kluczowym dla polskiej sztuki, ale też szerzej – kultury.

Bohaterowie Radykalnego oka są w większości dobrze znani. To Stanisław Ignacy Witkiewicz, Władysław Strzemiński, Franciszka i Stefan Themersonowie, ale też znana nadal przede wszystkim specjalistom Teresa Żarnowerówna. Turowski pisał wielokrotnie o ich twórczości. Jednak najnowsza bardzo obszerna, bo licząca ponad 700 stron, książka nie powtarza wcześniejszych ustaleń. Przeciwnie, jak sam podkreśla, Radykalne oko jest ich autokrytyką. Turowski polemizuje z podstawowymi pojęciami, które kiedyś zastosował, oraz przede wszystkim z koncepcją sztuki i metodą badawczą leżącymi u podstaw jego wcześniejszych, fundamentalnych dla polskiej historii sztuki opracowań.

Przyjęta przez Turowskiego postawa sprawia, że Radykalne oko jest książką wyjątkową w naszej humanistyce. Jej autor ma bowiem odwagę zmierzenia się z własnymi poglądami, wyjścia ze sfery komfortu wynikającej z pozycji, jaką osiągnął nie tylko w polskiej nauce. Co więcej, konfrontuje się ze zmianami, jakie w ostatnich latach zachodzą w refleksji nad sztuką pod wpływem m.in. krytyki feministycznej, proponując własne odpowiedzi.

Jednocześnie, mimo swej obszerności, z zamierzenia jest to książka niekompletna. „Powstawała z fragmentów i pozostała fragmentem nieistniejącej całości, trochę jak puzzle – zaznacza autor. – Gotowa jest na dołączenie nowych elementów wpasowujących się w istniejący kształt lub na wyciągnięcie z dowolnego miejsca tych już wkomponowanych”. Ową fragmentaryczność niektórzy mogą uznać za porażkę wobec skali zagadnień podejmowanych w Radykalnym oku. Inni za uzasadnione samoograniczanie. Jednak jest to przede wszystkim autorska deklaracja: żadne interpretacje istotnej sztuki nie mogą być ostateczne.

Zmiana zaproponowana w najnowszej pracy dotyczy tego, co jest uważane za definiujące awangardową postawę. Dla Turowskiego kluczowa staje się przyjęta przez artystów strategia krytycznego spojrzenia. A nastąpiło to, jak pisze, pod wpływem I wojny światowej, którą traktuje „jako wydarzenie kluczowe w historii XX-wiecznego modernizmu”.

Uznanie I wojny światowej za centralne wydarzenie dla awangardowej sztuki w Polsce może budzić zdziwienie. Albowiem, jak podkreśla m.in. historyczka idei Anna Wolff-Powęska: „Wielka Wojna dla Zachodu pozostała obcą wojną dla krajów Europy Środkowo-Wschodniej”. W pamięci historycznej naszego regionu, w „przeciwieństwie do II wojny światowej, która do dziś jest dla nich głęboką traumą, rok 1914 nie jest dla Polski ani pozostałych krajów regionu żadną cezurą”. Tymczasem w Europie Zachodniej Wielka Wojna nie tylko jest obecna w pamięci społecznej oraz państwowych rytuałach, jak brytyjski Poppy Day, lecz także jej doświadczenie jest podejmowane we współczesnej kulturze, czego przykładem są chociażby prace Kadera Attii, jednego z najważniejszych współczesnych francuskich artystów. Turowski przekonuje jednak, że wydarzenia z lat 1914–1918 także dla nas miały zasadnicze znaczenie.

Z wybuchem I wojny światowej wiązano ogromne nadzieje. Miała ona mieć, o czym pisał Tomasz Mann, moc oczyszczenia. Przekształcić ówczesne państwa i społeczeństwa. Intensywność tamtego doświadczenia została też głęboko zapamiętana przez biorących w niej bezpośredni udział. Jak wspominał Tadeusz Boy-Żeleński, który jako lekarz służył armii Austro-Węgier: „Nigdy nie mam zbyt mocnego przeświadczenia o rzeczywistości zewnętrznego świata – w tej chwili miałem go mniej niż kiedykolwiek”. Słowa te stały się – obok wyimków z tekstów Michela Foucaulta i Emmanuela Lévinasa – mottem do Radykalnego oka, co świadczy o tym, jak duże znaczenie dla autora tej książki ma to indywidualne, egzystencjalne doświadczenie.

Turowski podkreśla za izraelskim historykiem Danem Dinerem: I wojna światowa zapoczątkowała półwiecze katastrof. Awangardę zaś naznaczyła poczuciem kryzysu oraz destrukcji, które wraz traumą i niewyrażalnością przeżytej tragedii – konkluduje autor – „tworzą to, co teraz najchętniej nazywam splotem dyskursywnym nowoczesności”.

Wiele uwagi poświęca się znaczeniu wojennego doświadczenia m.in. dla twórczości niemieckich artystów: Maxa Beckmanna, Otto Dixa i Ludwiga Meidnera. Turowski proponuje zmianę perspektywy i stawia inne, fundamentalne pytanie: czy i w jaki sposób leży ono „u podstaw określonych dzieł sztuki czy trendów artystycznych, w których brak jest przedmiotu reprezentacji lub przedmiot ten określa wewnętrzne pęknięcie (abstrakcja, dadaizm)?”. Udzielenie pozytywnej odpowiedzi wymusza inne spojrzenie na istotną część nie tylko europejskiej awangardy.

Jednak Radykalne oko pokazuje przede wszystkim znaczenie I wojny dla polskiej awangardy. Jest to zarazem opowieść o, jak wskazuje podtytuł, „twórcach sztuki wzbudzającej niepokój”. Turowski pisze m.in. o walczących na froncie Witkacym czy Władysławie Strzemińskim. U tego pierwszego z wojennymi przeżyciami wiąże kluczowy dla twórcy problem nicości. U drugiego, który z wojny wyszedł okaleczony, kwestię własnego unicestwienia. Jego echa Turowski widzi w sformułowanej przez Strzemińskiego teorii unizmu. Zajmuje się pracami Katarzyny Kobro oraz Franciszki i Stefana Themersonów. Jeżeli nawet jego poszczególne interpretacje mogą budzić sprzeciw, skłaniać do polemik, to na pewno nie pozostawiają czytelnika obojętnym.

Klamrą są teksty o dwóch podróżach – to najbardziej fascynująca część książki. Pierwsza jest powszechnie znana – to wyprawa Stanisława Ignacego Witkiewicza i Bronisława Malinowskiego, rozpoczęta w Krakowie 1914 r., zanim wybuchła I wojna, prowadząca przez Francję na dalekie antypody. Miała ona kluczowe znaczenie dla powstania współczesnej antropologii. Druga, zapomniana, to wędrówka Teresy Żarnowerówny, która między 1940 a 1945 r. przez Paryż, Lizbonę i Toronto próbowała przedostać się z Europy do Nowego Jorku. Witkacy i Malinowski wyruszyli w poszukiwaniu Innego, zmierzenia się z tym, co nieznane, obce. Teresa Żarnowerówna uciekała z wojennej Europy, ratując życie. W Zagładzie straciła najbliższych.

Dla Turowskiego wojenna tułaczka artystki, jej bezpośrednie doświadczenie śmierci są też końcem nowoczesności. Wtedy to, jak pisze, modernizm dobiegł końca. „Nastąpił ostateczny rozpad nowoczesnego projektu życiowego, w którym sztuka integrowała człowieka i wytyczała przed nim cele”. Załamało się przekonanie, że sztuka pozwoli na stworzenie nowego, lepszego jutra. „Czas żałoby zaraz po strasznej wojnie przygotowywał miejsce dla pamięci, która zajęła miejsce Utopii” – dodaje. Zaczęliśmy żyć w cieniu Zagłady.

Radykalne oko dotyczy przeszłości. Jednak opisywane przed Turowskiego doświadczenie ubiegłego stulecia okazuje się aktualne w czasach dominującego przeświadczenia o nadchodzącej zmianie, konieczności mierzenia się z kolejnymi katastrofami, życia w cieniu wojny. Jest to wreszcie książka o polskiej modernizacji, „o opóźnionej nowoczesności”, którą opisywał w Prześnionej rewolucji Andrzej Leder. I pretekst do zadania pytań o nasz stosunek do nowoczesności i dziedzictwa Oświecenia, które coraz mocniej jest dziś negowane.


Andrzej Turowski Radykalne oko. O Witkacym, Kobro, Strzemińskim, Themersonach, Żarnowerównie i innych twórcach sztuki wzbudzającej niepokój. Fragmenty awangardowego dyskursu. Tomy 1–2: 1. Argonauci, 2. Żołnierze Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, słowo/obraz terytoria, Warszawa–Gdańsk 2023, s. 284+451

Artykuł pojawił się w numerze: Cieszyć się kruchością życia