Zeszłoroczny wynik 43. Biennale Malarstwa Bielska Jesień wywołał niemało emocji. Przyznanie głównej nagrody Sebastianowi Krokowi spowodowało lawinę krytyki i pytań o sens oraz znaczenie tak dużych przeglądów malarskich. O ile poprzednia 42. edycja, której laureatką została Martyna Czech, wywołała równie silne emocje, o tyle ta ostatnia przypominała o wymowie popularnego stwierdzenia, że kropla drąży skałę. Co ciekawe, skala krytyki skierowana wobec malarstwa od kilku lat przybierała na sile. Zarzucano mu nieprzystosowanie do języka współczesnej sztuki, sprzyjanie mieszczańskim gustom, a jego estetykę (bądź jej brak) uznawano za wbicie ostatniego gwoździa do trumny. Zdaje się, że po wielu latach oczekiwania na nowego Sasnala malarstwo skazano na powolną śmierć. Paradoksalnie, mimo tych negujących głosów młodzi wcale nie uciekają od malarstwa, a nawet można zaryzykować stwierdzenie, że kiełkuje kolejna generacja zajmująca się tą wiekową i pozornie wyświechtaną dziedziną. We współczesnej historii polskiej sztuki możemy wskazać kilka wyraźnych mód i tendencji, wokół których ogniskowało się malarstwo. Wystarczy tu wspomnieć nową ekspresję lat 80. XX w., wielki sukces Grupy Ładnie (i oczywiście najpopularniejszego artystę…
Kulturoznawczyni, historyczka sztuki. Kuratorka i autorka tekstów o sztuce. Interesuje się pamięcią, sztuką efemeryczną, młodą sztuką i wątkami grozy w kulturze i sztuce. Współpracowała m.in. z Bunkrem Sztuki, CSW Kronika. Obecnie zajmuje się edukacją w Muzeum Historycznym Miasta Krakowa.