Wydawałoby się, że nie ma bardziej różnych osób niż ta dwójka: mainstreamowy światowiec Czapski i pesymista Hering, awangardowy, eksperymentalny, chcący wszystko wywracać na nice. Łączy ich jednak ta sama artystyczna potrzeba, rzecz jasna, niedosiężna: pragnienie prawdy. Brzmi to patetycznie, ale w praktyce sprowadza się do codziennej walki.
Gdy Czapski trafia do obozu, w kieszonkowym notatniku, pokrytym słynnym nieczytelnym pismem, bardzo wyraźnie, drukowanymi literami napisze, by w razie jego śmierci oddać zapiski siostrze lub Ludwikowi Heringowi – ten zaś kartki do Czapskiego z okupowanej Warszawy tytułuje „Mój bracie”. Są wtedy jak bracia: nie z krwi, ale z ducha. Zanim wybuch wojny rozdzieli ich na ponad 30 lat, wynajmują pokoje w…
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum
- Pełny dostęp do wszystkich artykułów
- Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
- Archiwum numerów zawsze pod ręką
Artykuł pojawił się w numerze:
Języki miłości