Joseph Campbell to człowiek opowieści. Stanowiły one nie tylko przedmiot jego badań i trwającej całe życie fascynacji, lecz także potężne narzędzie komunikacji, z którego potrafił korzystać jak mało kto.
Niepozorny profesor w nieodłącznych wełnianych marynarkach uchylał swym słuchaczom drzwi do tego samego świata, do którego wcześniej zapraszali ich neolityczni szamani, starożytni rapsodowie czy średniowieczni minstrele. „Mity to opowieści o naszych trwających wieki poszukiwaniach prawdy, sensu, znaczeń – powtarzał. – Wszyscy odczuwamy potrzebę opowiedzenia i zrozumienia naszej historii” (tłum. I. Kania). Oto sekret jego niezwykłej popularności. Choć Campbell zostawił po sobie liczne prace, w żadnej ta magia opowieści nie daje o sobie znać tak mocno jak w Potędze mitu.
Niemała w tym zasługa Billa Moyersa – błyskotliwego rozmówcy Campbella i cichego bohatera tej książki. Przez tysiąclecia historii naszego gatunku dialog z mistrzem stanowił naturalną formę nauczania najważniejszych prawd. („Nie powinieneś nauczać, dopóki cię nie poproszą – wspomina Campbell na marginesie jednej z przytaczanych przez siebie opowieści. – Tego, co masz do powiedzenia, nie powinieneś siłą wciskać ludziom w uszy”). W Potędze mitumamy okazję przysłuchiwać się rozmowie, która ma wszelkie cechy prawdziwego dialogu….