Subskrybuj
il. takie pany
Współautorka (wraz z Arkadiuszem Winiatorskim) książki Na poboczu Ameryk. Pieszo z Panamy do Kanady (2022). Razem z Arkadiuszem przeszli Polskę wzdłuż jej granic. W tym roku planują wejść na Rysy z poziomu morza, czyli z...

Kino z kajakiem w tle

W obiekty festiwalowe zmieniają się sale gimnastyczne. Zaciemnienie, obraz i nagłośnienie są całkiem dobre i jest w nich jakiś dodatkowy urok i relaksujący luz. Filmy oglądać można na szkolnych materacach, skrzyniach i kozłach albo w hamaku rozwieszonym w bramce piłkarskiej

Kultura i natura równocześnie, podczas jednego tygodnia wakacji, w ramach jednego festiwalu. Zwierzyniec, gdzie odbywa się Letnia Akademia Filmowa, leży w sercu Roztoczańskiego Parku Narodowego. Gdzie indziej między seansami można wyskoczyć na wycieczkę rowerową po lesie, spływ kajakowy rzeką Wieprz albo na kąpiel w stawach Echo?

Albo, przy odrobinie szczęścia, zobaczyć dziko żyjące koniki polskie? Pierwsze ich sztuki osiedlono tu w latach 80. XX w., do dzisiaj ich populacja znacznie się rozrosła, a koniki lubią spędzać czas właśnie u brzegów wspomnianych stawów. Okolicę zamieszkują także jelenie, dziki, wilki i wydry – w końcu nazwa Zwierzyńca nie wzięła się znikąd! W zeszłym roku, po ostatnim seansie, centralnie przed kinem przywitał nas zaś… lis. Jest też coś magicznego w tym, że o północy w mieście gasną wszystkie latarnie. I jesteśmy tylko my, natura i gwiazdy. Ach, chyba nigdzie nie ma tylu gwiazd co w Zwierzyńcu! Na dodatek wtedy, w połowie sierpnia – podczas deszczu Perseidów, spadają jedna za drugą.

Spać można w hotelach, w agroturystykach, ale najlepsze są kempingi. Zatrzymując się na nich, jest się jeszcze bliżej natury, ale też bliżej dzieciństwa – na LAF-ie czuję się trochę jak na koloniach. Szczególnie że Zwierzyniec to malutka miejscowość i jest tu tylko jedno kino – w pozostałe obiekty festiwalowe zmieniają się po prostu sale gimnastyczne tutejszych szkół. Zaciemnienie, obraz i nagłośnienie są wprawdzie całkiem dobre, ale jest w tym jakiś urok, jakiś relaksujący luz. Na przykład w kinie Salto podczas seansu można siedzieć na szkolnych materacach, skrzyniach i kozłach albo leżeć w hamaku rozwieszonym w bramce piłkarskiej. W ubiegłym roku centralnie przed ekranem stał też kajak, symbol zeszłorocznej edycji festiwalu – filmy można było oglądać także z niego.

Zwierzyniec, gdzie odbywa się LAF, liczy zaledwie 3 tys. mieszkańców, dzięki czemu całe miasteczko żyje festiwalem. Co chwilę się na siebie wpada, rozmawia, spotyka się przy piwie w kultowym barze Mango na tyłach kina Skarb. Nie tylko jeśli chodzi o widzów, ale także organizatorów czy zaproszone gwiazdy: największych polskich reżyserów i aktorów. Tu wszyscy razem siedzą sobie na leżakach przed kinem. Chyba na żadnym innym festiwalu nie zawarłam tylu znajomości. A że LAF-owa publika jest niezwykle wierna (czemu się wcale nie dziwię!), co roku spotykam znajome osoby, co roku czuję, jakbym wracała do przyjaciół.

Atmosferę tworzą też przyjeżdżający rok w rok wolontariusze, nierozerwalny element festiwalu. Nie wyobrażam sobie LAF-u chociażby bez Gaspara w wielkiej muszce, kasjera kina Jowita i ulubieńca widzów. Wolontariusze to pasjonaci kina, często studenci kierunków filmowych, którzy potrafią doradzić przy wyborze seansu i z którymi nie raz prowadziłam ciekawe zażarte dyskusje po filmie. No i odwieczna „wojna kin”! Od zamierzchłych czasów wolontariusze Skarbu i Jowity robią sobie nawzajem psikusy, udowadniając wyższość swojego kina nad drugim. Rozwieszają po miasteczku dowcipnie szydercze plakaty, przygotowują krótkie filmy, które puszczane są przed ostatnim seansem. Tą – sympatyczną po prawdzie – wojenką żyją także widzowie, pomagając jednym lub drugim.

I najważniejsze – filmy! Oprócz polskich premier, na które przyjeżdżają twórcy, można zobaczyć nagradzane na światowych festiwalach zagraniczne nowości. Te ostatnie zresztą ze świetnym wprowadzeniem, przygotowanym na Ogólnopolski Konkurs Prelegentów Filmowych, który co roku odbywa się podczas festiwalu i organizowany jest przez Polską Federację Dyskusyjnych Klubów Filmowych. Zgłosić się może każdy, prezentacja nie może trwać dłużej niż 15 min i nie tylko stanowi wzbogacający wstęp do seansu, lecz także potrafi zmienić się w rasowy filmoznawczy stand-up.

Każda edycja festiwalu to też zupełnie nowe cykle filmowe. Są to np. przeglądy kina z poszczególnych krajów (w tym roku będzie to Iran) oraz retrospektywy twórców (w tegorocznym programie filmografia Terrence’a Malicka, Jerzego Skolimowskiego oraz zmarłej w tym roku Giny Lollobrigidy). Do tego dochodzą bloki tematyczne, czasem dość nietypowe. Do legendy przeszła już chociażby sekcja „Elegia dla konia” (filmy o koniach), „Hotele i ludzie” (filmy, których akcja rozgrywa się w hotelach) czy „Na kolejowym szlaku” z czterema chyba filmami pod identycznym tytułem Pociąg, które rozróżnialiśmy tylko po długości i roku produkcji, na koniec festiwalu zrobiliśmy zaś ze znajomymi prywatny plebiscyt na ulubiony LAF-owy Pociąg. Są też sekcje stałe: „Archeologia kina”, czyli nieśmiertelne klasyki, oraz… horrory klasy B w ramach uwielbianego przez publiczność cyklu „Strachy na LAF-y”. W zeszłym roku hitem festiwalu był slasher pod złowieszczym tytułem Mordercze komary, który pobił nawet Morderczą cystę.

Po ostatnich seansach festiwal przenosi się na teren zabytkowego browaru, który, swoją drogą, można też zwiedzać i obok kościoła na wodzie stanowi jedną z atrakcji samego Zwierzyńca. Po godzinach na placu przed browarem rozstawiane są leżaki kina nocnego, a potem ruszają jeszcze koncerty. Te dwa ostatnie punkty programu są darmowe, zresztą LAF-owe seanse też są bardzo tanie. W zeszłym roku pojedynczy bilet kosztował 12 zł, zaś pełny karnet z gadżetami festiwalowymi 200 zł.

Jest też coś dla małych widzów – cały program filmowy dla nich przygotowuje co roku kino Król LAF. Uwielbiam te zabawy z nazwą festiwalu. Oprócz Króla LAF-a i cyklu „Strachy na LAF-y” jest też RAF – Royal Air Force, czyli grupa lotna wolontariuszy do zadań specjalnych. Hasło festiwalu brzmi zaś: „All you need is LAF”. I nie mam wątpliwości, że coś w nim naprawdę jest. 

Letnia Akademia Filmowa
Zwierzyniec koło Zamościa,
7–15 sierpnia 2023

Artykuł pojawił się w numerze: Wyobraź sobie