Marta Syrwid: Szukając Pani książek, trafia się – i w księgarni, i w bibliotece – do działu dla dzieci. To dobry adres?
Iwona Chmielewska: Dział dla dzieci to nie jest zły adres, choć często dorośli powątpiewają, czy dziecko zrozumie moje książki. Tymczasem dzieci nie mają z nimi problemu. Szkoda tylko, że nie umieszcza się po prostu drugiego egzemplarza tych picturebooków w dziale dla dorosłych.
A, przepraszam, Oczy znalazłam w bardzo dorosłym dziale: z artbookami. Nie wiem, dlaczego inne pozycje tam nie trafiły.
Niezbadane są wybory pań bibliotekarek. Oczy to przecież książka i dla dzieci, i dla dorosłych. Uważam zresztą, że…