Lekturę tej ponad 500-stronicowej prozy porównałbym do zaglądania w czeluści ludzkiego ciała – budzi niepokój, grozę, ale i fascynację. Tak jak fascynujące może być tylko przekraczanie granic…
Myśleć do siebie
Wznowiony niedawno <i>Ledwie mrok</i> Andrzeja Falkiewicza przypomina, że literatura to nie tylko ładnie obmyślone zdania, składające się w czytane przy ciepłym świetle historie z pocieszającym zakończeniem.