„Misiek Maciek, Mario Bear, Mały Miś Pas, Misio Tomek, Mateusz Dietla Miś”. Nie, to nie kryptonimy agenta wywiadu. W taki właśnie sposób wielu wolnych i prowadzących aktywne życie erotyczne homoseksualnych mężczyzn dla łatwiejszej identyfikacji zapisuje sobie w telefonie numery kochanków, z którymi chcieliby się ponownie spotkać (choć zwykle i tak niewiele z tego wychodzi). Na mojej liście nadreprezentacja misiów wszelkiego autoramentu rzuca się natychmiast w oczy, podobnie jak zupełny brak twinków (chuderlawych młodzieniaszków) i jocków (czyli posiadaczy muskulatury). Miśki występują w najróżniejszych podgatunkach, zarówno homo-, jak i heteroseksualnych (vide Ryszard Ochódzki, bohater komedii Stanisława Barei), i zwykle charakteryzują się masywną męską posturą, obfitością sierści, naddatkiem kilogramów oraz pewną poczciwością.
Ich popularność raczej łatwo wytłumaczyć – za sprawą krągłej i futrzanej fizyczności dają one swym partnerkom i partnerom poczucie bezpieczeństwa, podobnie jak robią to pluszowe zabawki. To jednak pozór – niejednokrotnie pod przyjazną powierzchownością kryje się bowiem niedźwiedź, jeden z najbardziej niebezpiecznych drapieżników w świecie zwierząt. W skierowanej do odwiedzających parki narodowe kampanii społecznej Nie mów do mnie misiu!wykorzystywano kiedyś rysunek, na którym rozjuszony niedźwiedź brunatny trzymał w łapie słodkiego pluszaka i przestrzegał turystów, że lepiej się do niego nie zbliżać, o czym warto pamiętać nie…