Subskrybuj
Twórca ze szkoły Albrechta Durera, "Hiob siedzący na gnoju", 1509 r. / fot. Rijksmuseum
Eseista, historyk idei. Opublikował m.in. Obecność zła. O filozofii Leszka Kołakowskiego (Kraków 2016) i Czas zwyrodniały (Warszawa 2014). Członek redakcji „Przeglądu Politycznego” i kwartalnika „Kronos”.

Ludzka miara cierpienia

Być może nasze rozumienie Boga jest błędne u samych założeń? Może mylimy się, przypisując Mu w naturalnym odruchu cechy, których sami nie posiadamy: wszechmoc, wszechwiedzę, doskonałość? Może ciąży nad naszą wyobraźnią grecka z ducha, tyleż przekonująca, co fałszywa, myśl o tym, że Bóg musi być nieskończony, musi być pełnią.

Historię tę znam w dwóch wariantach i obydwa uważam za równie wstrząsające. Na pierwszy natrafiłem u George’a Steinera w jego opublikowanym wiele lat temu na łamach „Encountera” eseju Postscriptum do tragedii. Źródeł drugiego nie jestem w stanie ustalić, ale z pewnością go nie wymyśliłem. A oto sama historia i jej przeciwstawne warianty. II wojna światowa. Niemcy trzymają starego Żyda oraz jego dzieci. Wyjmują zwój Tory i każą, żeby nań napluł – inaczej zabiją potomstwo. W pierwszym wariancie Żyd pluje na świętą księgę – tak długo, aż zabraknie mu śliny w ustach. Bezcześci swojego Boga, ale ocala dzieci. W wariancie drugim zbiera się z całych sił, aby to zrobić, ale dokonanie bluźnierstwa przekracza jego duchowe i fizyczne możliwości. Na jego oczach…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Harari. Czy możemy mu zaufać?