Subskrybuj
Dr, literaturoznawczyni związana z Ośrodkiem Badań nad Awangardą WP UJ. Zajmuje się głównie rosyjskimi kontekstami literatury polskiej oraz historią powojennej krytyki literackiej

Sedno jest w kropce

Gdy projektuję książkę – staram się przede wszystkim zaintrygować odbiorcę. Edukacja plastyczna jest tak samo ważna jak muzyczna, w-f, matematyka i inne przedmioty. To jedno z narzędzi. W naszej świadomości nad edukacją „artystyczną” najmłodszych ciążą poważne terminy, łatki, takie jak: „sztuka”, „piękno”, „artysta”, które paradoksalnie często są źródłem problemów, uprzedzeń i nieporozumień

Jan Bajtlik: Miałem w dzieciństwie problemy z czytaniem, więc nie za bardzo to lubiłem.

Małgorzata Szumna: To interesujące, bo Twoje prace są dość „tekstocentryczne”.

Do liceum miałem poważne problemy z koncentracją, dlatego okres edukacji wczesnoszkolnej, kiedy na co dzień pracujemy z tekstem, był dla mnie męczarnią. Nie należałem do dzieci, które czytają od czwartego roku życia. Rejestrowałem świat plastycznie – łatwiej przyswajałem obraz niż tekst.

Ten rodzaj wrażliwości przerodził się jednak w skrystalizowane zainteresowania. Projekt jednej z Twoich książek – Sztuki latania – powstał kiedy byłeś jeszcze w liceum. Dlaczego tak wyraźnie nastawiłeś się na twórczość dedykowaną dzieciom?Kiedy miałem osiem albo dziewięć lat, poznałem Józefa Wilkonia i to spotkanie było dla mnie kluczowym doświadczeniem. Odbyło się podczas audycji poświęconej ilustrowaniu książek dla najmłodszych w Radiu Bis, w którym wtedy mój tata prowadził programy popularnonaukowe. Po audycji pokazałem Wilkoniowi moje rysunki przedstawiające Indian, piratów, tarantule, stacje kosmiczne oraz pierwsze próby martwych natur czy „studium” postaci. Od tamtej pory jeździłem…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Bliskość rzeczy