Niedługo po tym, gdy wprowadziłam się do nowego mieszkania, dostałam od przyjaciółki biurko, delikatny wiktoriański mebel zaprojektowany jako kobiecy sekretarzyk lub toaletka. Ma cztery wąskie szuflady, po dwie po każdej stronie, i większą szufladę na środku, nad miejscem na nogi siedzącej przy nim osoby, a poza tym różnego rodzaju ornamenty: toczone nogi, z których każda zdobiona jest jedną większą gałką, jak kolano, i kilkoma mniejszymi, wycinane wzory u dołu szuflad, uchwyty przy szufladach w kształcie podłużnych muszli czy łez. Dwie pary nóg podpierają blat z przodu, a kolejne dwie z tyłu, wszystkie pod bocznymi szufladami. Mimo wymyślnych zdobień to stare biurko jest niezawodnie solidne, niczym ośmionożne zwierzę pociągowe, które przez kilka dziesięcioleci niejedno niosło na grzbiecie, albo dwa takie zwierzęta obok siebie, połączone blatem jak jarzmem. Biurko trzy razy przeprowadzało się razem ze mną. Napisałam przy nim miliony słów – ponad 20 książek, liczne recenzje, eseje, listy miłosne, tysiące maili do mojej przyjaciółki Tiny, w czasach naszego niemal codziennego kontaktu korespondencyjnego, kilkaset tysięcy innych maili, sporo mów pogrzebowych i nekrologów, m.in. dla obojga moich rodziców. Siedziałam przy nim nad wypracowaniami, najpierw jako studentka, potem jako nauczycielka. To biurko było dla mnie portalem do świata i platformą, z której mogłam zarówno wychodzić do innych, jak i zagłębiać się w siebie. Mniej więcej rok przed tym, gdy przyjaciółka mi je podarowała, były chłopak zadał jej 15…
Amerykańska eseistka, historyczka i działaczka feministyczna. W języku polskim ukazały się jej książki: Mężczyźni objaśniają mi świat (2017), Zew włóczęgi (2018) oraz Nadzieja w mroku (2019).