Kamienica przy kleparzu – najstarszym placu targowym w Krakowie – gdzie miał siedzibę miejscowy oddział Głównego Urzędu Kontroli Publikacji i Widowisk, miała zasikaną bramę. „W Krakowie cenzura jest od dołu obszczana” – zauważał złośliwie Franciszek Blajda, który jako redaktor techniczny „Znaku” (od 1958 r.) zajmował się kontaktami z drukarnią, magazynowaniem numerów pisma, ich kolportażem, korektą, a przede wszystkim prowadził pertraktacje z cenzurą na temat ostatecznego kształtu zakwestionowanych tekstów. „Frankowi”, jak go nazywali przyjaciele, pomagała w niełatwych sporach rozległa wiedza, gruntowna znajomość tekstów tworzących numer, ale też „gargantuiczne” (jak je określił Tomasz Fiałkowski, sekretarz redakcji „Znaku” w latach 1984–1990) poczucie humoru. – Franek miał temperament frontmana – dodaje Maria Makuch, sekretarka i korektorka „Znaku” w latach 1980–1992, później redaktorka wydawnictwa Znak. – Był bezpośredni, prostolinijny, empatyczny. Miał duże poczucie humoru sytuacyjnego. To mu ułatwiało kontakty z najtrudniejszym przeciwnikiem i pozwalało się odnaleźć w każdej sytuacji, także w tych nieśmiesznych. Maria Makuch (wówczas nosząca panieńskie nazwisko Pajor) pomagała Frankowi Blajdzie taszczyć paczki wypchane poskładanymi szpaltami tekstów „Znaku” (każda miała blisko metr długości). Obrazu grupy dopełniał Kadot – pies Marii, jedyny w Krakowie dalmatyńczyk, który…
dziennikarka i publicystka. W latach 1996–2008 była redaktorką „Tygodnika Powszechnego”. Laureatka nagrody dziennikarskiej Grand Press w kategorii wywiad (2007). Wydała m.in. Co zdążysz zrobić, to zostanie. Portret Jerzego Turowicza (Znak 2012) oraz Ludzie Znaku (2015)....