Historyczka architektury, absolwentka historii sztuki na Uniwersytecie Warszawskim. Stypendystka Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, laureatka Nagrody Dziennikarskiej Izby Architektów RP. Autorka książki „Architektura w Polsce 1945 - 1989”
Może nie doczekaliśmy się w Polsce spektakularnych architektonicznych ikon światowej sławy, ale mamy swoje budynki-emblematy. Przecież sylwetkę katowickiej hali Spodek, gmachu Filharmonii Szczecińskiej i stołecznej siedziby Telewizji zna pewnie każdy. Wartych docenienia i efektownych współczesnych budowli istnieje o wiele więcej.
Socrealistyczne smoki. Pałac Kultury Zagłębia, Dąbrowa GórniczaPałac kultury Zagłębia il. Tomek Domański
Architektura epoki socrealizmu ze względu na polityczne obciążenie przez długi czas nie była oceniana w kategoriach estetycznych. Z dystansu widać jednak, ile niezwykle ciekawych realizacji przyniosła. Na przykład Pałac Kultury Zagłębia w Dąbrowie Górniczej zbudowany w latach 1951–1958 według projektu Zbigniewa Rzepeckiego w mieście, którego historia zaczyna się w XIX w., w środku rewolucji przemysłowej. Kształtując się na bazie wielkich zakładów i kolejnych budowanych dla ich pracowników osiedli, Dąbrowa nie wykształciła tradycyjnego centrum. Za to już w 1948 r. władze pomyślały o tym, że mieszkańcom należy ułatwić kontakt z kulturą. I tak przy rozległym pl. Wolności powstał monumentalny gmach, w którego formie można doszukać się inspiracji twórczością Antonia Corazziego, projektanta m.in. stołecznego Teatru Wielkiego. Oczywiście nie tylko zdobna bryła jest walorem tego obiektu. Po gruntownym remoncie przeprowadzonym z okazji 60. urodzin Pałacu blask odzyskały także jego niezwykle dekoracyjne, pozbawione socjalistycznych treści wnętrza. Oprócz wielobarwnych marmurowych posadzek, boazerii i wytwornych żyrandoli można tu spotkać węże, jaszczurki i morskie stwory wijące się wśród liści i kwiatów – wszystko wykonane w technice stiuku. Całość uzupełniają ręcznie robione ceramiczne kafle i kinkiety. O ile wnętrza Pałacu Kultury i Nauki urzekają skalą, o tyle Pałac Kultury Zagłębia stanowi majstersztyk w dziedzinie finezji, fantazji i bogactwa sztuki dekoratorskiej.
W cieniu kolumnady. Ministerstwo Rolnictwa, Warszawa
Jan Knothe, Jan Grabowski, Stanisław Jankowski, Jerzy Czepkowski, Jerzy Jezierski i Zofia Krzewińska w latach 1951–1955 zaprojektowali gmach Ministerstwa Rolnictwa w Warszawie, udowadniając, że nawet w ramach narzuconej doktryny można kreować obiekty o zróżnicowanych i niezwykłych formach. Do dyspozycji dostali długą, dość wąską działkę pomiędzy ul. Wspólną i Żurawią. Zaproponowali czworoboczny, masywny gmach z wewnętrznym dziedzińcem, ciasno wypełniający przestrzeń, tworzący monumentalne pierzeje śródmiejskiego kwartału. Tuż obok już od końca lat 40. rosła tzw. dzielnica ministerstw, zespół budynków o nie mniej monumentalnych, jednak zdecydowanie bardziej modernistycznych formach. Autorzy siedziby Ministerstwa Rolnictwa sięgnęli po bardziej tradycyjne kształty: trzy elewacje rządowego gmachu zyskały wygląd klasycystycznego pałacu z wysoką kamienną podmurówką, szerokimi gzymsami, attyką, nadającymi rytm lizenami i graficzną dekoracją na polach pod oknami. Wyjątkowy charakter ma elewacja gmachu od strony ul. Wspólnej. Tu dużą jej część stanowi potężna, wysoka na trzy kondygnacje kolumnada. Inaczej niż w architekturze klasycznej te kolumny dźwigają tylko gzyms, a ich jedyną funkcją jest dekoracyjność. Niezwykły efekt, jaki tworzy ten architektoniczny pomysł, widać szczególnie dobrze współcześnie, gdy okolica wypełniła się gęstą zabudową.
Rzeźba z betonu. Muzeum Panoramy Racławickiej, Wrocław
Muzeum Panoramy Racławickiej, Wrocław, il. Tomek Domański
Choć dzielenie dziejów architektury na okresy, style i trendy ułatwia opowiadanie o nich, są obiekty, które wyłamują się z tych ram. Do tego grona należy jedna z bardziej rzeźbiarskich brył, jakie po 1945 r. zbudowano w Polsce, czyli pawilon zaprojektowany, by pomieścić długi na blisko 120 m obraz przedstawiający jedną z bitew stoczonych w czasie insurekcji kościuszkowskiej. Namalowany w latach 1893–1894, był do 1944 r. prezentowany we Lwowie; po II wojnie światowej zdecydowano o przeniesieniu go do Wrocławia i zbudowaniu tylko dla niego specjalnego muzeum. W 1956 r. odbył się konkurs na projekt gmachu, zwyciężyła propozycja Marka i Ewy Dziekońskich. W 1967 r. budynek był gotowy w stanie surowym, jednak finalnie oddano go do użytku dopiero w 1985 r. Gmach ma niezwykłą formę: horyzontalnemu pawilonowi wejściowemu towarzyszy betonowa rotunda otoczona przez 24 prefabrykowane szpiczaste słupy okalające ją niczym korona. Ten budynek-rzeźba, abstrakcyjny, fenomenalnie wykorzystujący walory surowego betonu, powstał, zanim w architekturze rozwinął się nurt o nazwie „brutalizm”, a został zaprojektowany niedługo po upadku doktryny socrealizmu. To nie tylko efektowna bryła, ale i obiekt wyprzedzający swoje czasy.
Od 1945 r. zbudowano w Polsce ok. 4 tys. kościołów. Powojenna architektura sakralna to polski fenomen – zarówno pod względem skali przedsięwzięcia, jak i form, jakie kościoły przybierały. W czasach ustroju o programowo antykościelnym charakterze zbudowano najwięcej kościołów w historii, a wśród dominującej prefabrykacji świątynie otrzymywały całkowicie autorskie, wizjonerskie, nierzadko wręcz szalone kształty. Są w tym gronie także budowle nadzwyczaj nowoczesne, których zaawansowana konstrukcja idzie w parze z efektowną formą. Taki kościół znajduje się na os. Adama Asnyka w Kaliszu. Wybrany w drodze konkursu architektonicznego z 1958 r. projekt młodych wówczas architektów Jerzego Kuźmienki i Andrzeja Fajansa długo czekał na realizację – świątynię konsekrowano dopiero w 1993 r. (dolny kościół był gotowy w 1983 r.). Architekci zaprojektowali bryłę, której najważniejszym elementem jest potężny, liczący 1000 m2 powierzchni i sięgający 45 m wysokości dach. To żelbetowa, bardzo cienka (od 6 do 14 cm grubości) łupina, ukształtowana na wzór falującego białego żagla. Ta miękka, organiczna w formie bryła jest zarazem bardzo wyrazista, bo projektanci pozostawili widoczną fakturę surowego betonu. Bardzo innowacyjny pod względem konstrukcji obiekt stanowi zarazem jedną z najbardziej finezyjnych budowli wzniesionych w tamtych czasach.
Piramidy na zboczu. Dzielnica leczniczo-rehabilitacyjna Ustroń-Zawodzie
Dzielnica leczniczo-rehabilitacyjna Ustroń-Zawodzie, il. Tomek Domański
Kompozycja przestrzenna dzielnicy polega na tym, że wieloplanowy układ »zlepiających się« obiektów centralnych o formach zgeometryzowanych (sanatorium, zakład przyrodoleczniczy, zespół usługowy) przeciwstawiany jest rozciągniętemu układowi domów rehabilitacyjnych o formach luźno rzuconych »skał«, leżących wśród lasów i zboczy gór” – pisał o założeniu Ustronia-Zawodzia historyk architektury Przemysław Szafer. Zaprojektowany w II poł. lat 60., realizowany w kolejnej dekadzie obiekt to wyjątkowo spójny, przemyślany zarówno funkcjonalnie, jak i formalnie i przestrzennie kompleks leczniczo-uzdrowiskowy. Projektującym dzielnicę zespołem kierowali śląscy architekci: Henryk Buszko i Aleksander Franta. Sercem założenia uczynili budynek szpitala uzdrowiskowego. Niczym modernistyczny okręt przecina on w poprzek zbocze Równicy, ma wyraźnie zaznaczone podziały poziome, zmienną wysokość i ukośne słupy, które część budynku unoszą ponad ziemię. Z niego systemem zadaszonych platform pacjenci mogą przechodzić do prostych, przeszklonych pawilonów, w których odbywają się zabiegi lecznicze. Obok tej uporządkowanej kompozycji wyrastają niczym szpiczaste górskie skały budynki z pokojami dla kuracjuszy, pacjentów i turystów. Piramidy doskonale wpisują się w krajobraz, a uskokowo ukształtowane bryły każdemu pokojowi zapewniają wygodny balkon z widokiem na góry.
Kamienny transformer. Dom Książki „Uniwersus”, Warszawa
Dom Książki „Uniwersus”, Warszawa, il. Tomek Domański
U stóp skarpy wiślanej, bardzo blisko Belwederu i Łazienek Królewskich i jednocześnie w sąsiedztwie dużego skrzyżowania oraz w otoczeniu dość zróżnicowanej, głównie mieszkaniowej, zabudowy warszawskiego Mokotowa, na początku lat 70. planowano wznieść pawilon ekspozycyjny. Ostatecznie jednak zdecydowano się na budowę czterokondygnacyjnej księgarni. Projekt Domu Książki „Uniwersus” powstał w 1975 r. w Miejskim Biurze Projektów m.st. Warszawy WARCENT, a odpowiadał za niego zespół pod kierunkiem Leszka Sołonowicza. Projekt wnętrz opracował plastyk Włodzimierz Kaczmarzyk. Budynek otrzymał niezwykle wyrazistą, w autorski sposób ukształtowaną bryłę. Jej charakter tworzy z jednej strony bogate rozczłonkowanie (wygląda jak maszyna złożona z kilku różnej wielkości „podzespołów”), z drugiej – świadome wykorzystanie właściwości zastosowanych materiałów: szarego kamienia, aluminium, szkła. Budynek dawnej księgarni (dziś zaniedbany) kryje w sobie ducha architektury lat 70., w której dominowały masywność, ciężar, wyrazistość budulców, ale zarazem nie mieści się w żadnym trendzie, jest osobny, autorski, oryginalny.
Betonowa szkatułka. Aula Kopernikańska, Szczecin
Aula Kopernikańska, Szczecin, il. Tomek Domański
W latach 70. zarówno w architekturze Zachodu, jak i w Polsce dość popularny był wspomniany już nurt zwany brutalizmem. Tworzący go architekci najchętniej sięgali po beton i świadomie nie ukrywali surowości, wyrazistości i chłodu tego materiału, a nawet podkreślali te cechy. Tworzyli z niego głównie budowle masywne, ciężkie, zwarte. Ale od tej reguły są wyjątki pokazujące finezyjność betonowych struktur.
W 1972 r. wśród zabytkowych, ceglanych zabudowań Szpitala Klinicznego Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie stanął niewielki budynek mieszczący aulę wykładową dla studentów. Projektujący ją Marian Rąbek, mimo niewielkiej skali obiektu, postawił na jego wyrazistość. Założony na planie wycinka koła, został otoczony trójdzielnymi podporami z betonu ustawionymi na przemian z pionowymi taflami szkła. Nieregularny kształt pawilonu (część budynku jest zaokrąglona, a fasada to płaski przeszklony trapez), kontrast między gładkością szyb a chropowatymi szarymi płaszczyznami betonu, a także zaskakujące wnętrze, w którym przestrzeń auli zamknięto w kolejnej, wstawionej do środka, obłej, nadwieszonej bryle, upodabniają tę budowlę do niewielkiej, kryjącej niespodzianki szkatułki.
UFO dla pasażerów. Dworzec PKS, Kielce
Dworzec PKS, Kielce, il. Tomek Domański
Są budynki, które zwracają uwagę niezwykłym kształtem, efektowną formą, nietypowym wyglądem. Są także takie, w jakich zastosowano dobre rozwiązania funkcjonalne, przez co stały się wygodne w użytkowaniu. Nie zawsze funkcjonalność i wygoda łączą się ze sobą w jednej realizacji. Sztuka ta udała się zespołowi odpowiedzialnemu za projekt dworca PKS w Kielcach. Głównym projektantem budynku był Edward Modrzejewski, jego wnętrza opracował artysta plastyk Andrzej Grabiwoda, konstrukcję – Jerzy Radkiewicz, a niezwykle innowacyjny system komunikacji – Mieczysław Kubala. Zbudowany w latach 1975–1984 obiekt przeznaczony był do obsługi 1500 autobusów i 24 tys. pasażerów na dobę; wpisany w przestrzeń centrum miasta, miał trzy kondygnacje: podziemną, gdzie znajdowały się kasy, którą łączył z miastem tunel, na poziomie gruntu znajdowała się poczekalnia, antresolę zajmowały m.in. biura. W bryle dworca nietrudno zobaczyć pojazd UFO: założony na planie koła gmach wieńczy kopuła przebita wypukłymi świetlikami, a otacza niczym pierścień wiata chroniąca pasażerów oczekujących na autobusy. W 2018 r. dworzec przeszedł przemianę: został prawie w całości rozebrany i wzniesiony na nowo, w tej samej niemalże formie. Zbudowany z nowych materiałów obiekt pozostał wygodnym w użytkowaniu pojazdem kosmicznym, który wylądował w centrum Kielc.
Spichlerz na pieniądze. BRE Bank, Bydgoszcz
BRE Bank, Bydgoszcz, il. Tomek Domański
Czasy tuż po transformacji ustrojowej były dla polskiej architektury niełatwe. Po głębokim kryzysie ekonomicznym lat 80., a wcześniej po okresie prefabrykacji i standaryzacji trzeba się było na nowo nauczyć projektowej wolności. Dopiero odtwarzał się rynek materiałów budowlanych i nawet wykonawcy musieli „przypomnieć sobie” tradycyjne techniki, np. murowanie z cegły. Jednocześnie potrzeby były ogromne: nowych siedzib potrzebowały pierwsze kapitalistyczne firmy oraz zagraniczne korporacje, które zaczęły otwierać w Polsce swoje oddziały. Ten czas wielkich zmian zaowocował architekturą o różnej, nie zawsze wysokiej jakości. Powstały jednak wówczas również dzieła wyjątkowe. Do takich należy budynek bankowy (pierwotnie był siedzibą BRE Banku), wzniesiony tuż nad Brdą w centrum Bydgoszczy. Zaprojektowano go w warszawskiej pracowni Andrzeja Bulandy i Włodzimierza Muchy; gmach oddano do użytku w 1998 r. Bank skomponowano z dwóch podobnych, półkoliście zwieńczonych brył, przy czym elewację jednej wykonano ze szkła, drugą zaś obłożono ceramiczną okładziną (pierwsza symbolizuje transparentność systemu bankowego, druga jego solidność i bezpieczeństwo). Zwrócony ku rzece obiekt nawiązuje do znajdujących się tu niegdyś spichlerzy, do portowej tradycji miasta. Architektom udała się sztuka do dziś niełatwa: stworzyć nowoczesny, funkcjonalny, odpowiadający swoim czasom budynek, który jednocześnie pozostaje w dialogu z charakterem miejsca i z jego historią.
Czerwona wieża. Muzeum II Wojny Światowej, Gdańsk
Muzeum II Wojny Światowej, Gdańsk, il. Tomek Domański
Kumuluje w sobie emocje, pokazuje grozę wojny” – pisano o projekcie siedziby Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, który zwyciężył w 2010 r. w międzynarodowym konkursie architektonicznym. Jego autorami są Jacek Droszcz, Bazyli Domsta, Zbigniew Kowalewski i Andrzej Kwieciński ze Studia Architektonicznego Kwadrat oraz pracowni „A-Plan bis”. Muzeum zostało powołane do życia w 2008 r., aby gromadziło i udostępniało eksponaty związane z jednym z najważniejszych i najtragiczniejszych wydarzeń XX w. Gmach zdecydowano się zbudować na terenie gdańskiego Starego Miasta, niedaleko budynku Poczty Polskiej, jednego z miejsc, w których rozpoczęła się wojenna zawierucha. Otrzymał formę prostą i ekspresyjną zarazem. Jego naziemną część (większość kubatury budowli, przede wszystkim przestrzenie ekspozycyjne, znalazła się pod ziemią) wzniesiono z barwionego na rdzawy kolor betonu. Ta barwa stanowi nawiązanie do ceglanej historycznej architektury Gdańska. Znakiem rozpoznawczym, dominującym nad okolicą, jest 40-metrowa, masywna, pochylona wieża, z której można obejrzeć panoramę miasta. Posadowiony u zbiegu kanału Raduni i Motławy budynek jest niczym wpisana w miejską tkankę rzeźba, nie od razu prezentująca swoją funkcję, ale pewnym dramatyzmem formy sugerująca, że dotyczy tematów ważnych i trudnych.
Bibliografia dla tych, którzy chcą dowiedzieć się więcej:
Izabela Cichońska, Karolina Popera, Kuba Snopek, Architektura VII dnia, Warszawa–Wrocław 2016.
Anna Cymer, Architektura w Polsce 1945–1989, Warszawa 2018.
Katarzyna Jasiołek, Asteroid i półkotapczan. O polskim wzornictwie powojennym, Warszawa 2020.
Konrad Kucza-Kuczyński, Nowe kościoły w Polsce, Warszawa 1991.
Tomasz Malkowski, Robert Konieczny, Archiprzewodnik po Polsce, Warszawa 2022.
Filip Springer, Źle urodzone. Reportaże o architekturze PRL-u, Kraków 2022.
Anna Syska, Spodek w Zenicie. Przewodnik po architekturze lat 1945–1989 w województwie śląskim, Warszawa 2020.
Teksty modernizmu. Antologia polskiej krytyki i teorii architektury 1918– 1981, t. I–II, Kraków 2018. Tożsamość. 100 lat polskiej architektury, katalog wystawy, red. Bolesław Stelmach, Karolina Andrzejewska-Batko, Warszawa 2019. Trzy początki. 1918/1945/1989, teksty i red. Michał Duda i Małgorzata Devosges-Cuber, Wrocław 2018. Małgorzata Włodarczyk, Architektura lat 60-tych w Krakowie, Kraków 2016.
Zapisz się i otrzymaj dostęp do nowych tekstów przed premierą, zniżki, prezenty i polecenia kulturalne specjalnie dla Ciebie.
Chcę otrzymywać na podany przeze mnie adres e-mail informacje o promocjach, produktach, usługach oferowanych przez wydawnictwo SIW ZNAK sp. z o.o. z siedzibą w Krakowie. Mam świadomość, że zgoda jest dobrowolna i mogę ją w każdej chwili wycofać.
Administratorem danych osobowych jest SIW ZNAK sp. z o.o., dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych. Szczegółowe zasady przetwarzania danych osobowych, w tym przysługujących Ci prawach, można znaleźć w Polityce Prywatności.
Twoja prywatność
Używamy plików cookie, aby poprawić Twoje doświadczenia. Możesz zaakceptować wszystkie lub dostosować ustawienia. Więcej w naszej polityce prywatności.
Centrum prywatności
Szanujemy Twoją prywatność. Poniżej możesz zdecydować, które kategorie plików cookie chcesz zaakceptować. Niezbędne cookie są zawsze aktywne — bez nich strona nie działa prawidłowo.
Niezbędne Zawsze aktywneWymagane do działania strony. Sesja, koszyk, logowanie.
Analityczne Pomagają nam rozumieć ruch na stronie i ulepszać nasze usługi.
Marketingowe Salesmanago. Używane do automatyzacji marketingu, personalizacji ofert oraz mierzenia skuteczności kampanii reklamowych.