Zastanawiała się Pani, co zapakowałaby do walizki, gdyby musiała uciekać podobnie jak miliony ukraińskich uchodźców?
Rozmawiałam z ludźmi, którzy znaleźli się w takiej sytuacji. Okazuje się, że bardzo często o tym, co ze sobą zabierali, decydował przypadek, impuls. Mamy mało czasu, działamy pod silną presją i zdarza się, że zabieramy rzeczy losowe. Ale jest jedna rzecz, o której zawsze pamiętam i staram się mieć w zapasie – są to soczewki kontaktowe. Słabo widzę, więc ich brak uniemożliwiłby mi pracę i normalne funkcjonowanie. Wzięłabym je ze sobą nawet mimo mojego roztrzepania.
I tak jestem pod wrażeniem Pani pragmatyzmu. Muszę przyznać, że ja również to rozważam. I okazuje się, że nie mam przywiązania do rzeczy, w ogóle o nich nie myślę. Zapewne wzięłabym ze sobą dokumenty i może w jakimś odruchu książkę, ale żadnego…