Julian Evans: Rozpoczęła Pani karierę naukową na Harvardzie w 1975 r.
Martha Nussbaum: Cóż, rzeczywiście rozpoczęłam wówczas pracę na Harvardzie, ale myślę, że moja kariera naukowa zaczęła się jeszcze w liceum. Mając 16 lat, pasjonowałam się tymi samymi problemami, którymi zajmuję się teraz.
To znaczy?
Już wtedy zastanawiałam się nad istotą emocji, ich rolą w życiu etycznym. Pisałam sporo o doświadczanym przez jednostki napięciu między dążeniem do sprawiedliwości z jednej strony i do miłości – z drugiej. Stworzyłam nawet sztukę na ten temat – dotyczyła Robespierre’a i rewolucji francuskiej, ale jej głównym tematem był właśnie konflikt między miłością a sprawiedliwością.
Kiedy zaczęła się Pani interesować myślą antyczną?
Miałam chyba 14 lat. Gdy uczyliśmy się o starożytnej Grecji, otrzymałam dodatkowe zadanie – nauczyciel zachęcił kilkoro ambitniejszych uczniów do napisania prac o poetach tragicznych i komicznych. W ten sposób zajęłam się dramatem greckim, grając też w tym czasie sporo w różnych przedstawieniach.
Czy zainteresowanie filozofią hellenistyczną – na uniwersytecie, ale także wśród szerszej publiczności – jakoś się zmieniało od czasów, gdy zaczynała Pani studia?
Warto spojrzeć na to zjawisko w dłuższej perspektywie.
Filozofia hellenistyczna mniej więcej od początku XVII w. do…