Sztućce
Od kilku lat matka już jest na emeryturze, co oznacza, że ma dość czasu, by eksplorować Allegro, OLX i inne zaułki internetu, za sprawą których w domu gromadzą się niewidziane wcześniej sosjerki, dzbany z toskańskiej ceramiki, szkatułki z masy perłowej i kandelabry. Po latach nauczycielskiego biedowania rodzice trochę się odkuli i mogą sobie pożyć; w ich generacji mało kto poważa minimalizm albo dyskutuje o ekologii.
W niedzielę mama pokazuje wielki komplet posrebrzanych sztućców, który właśnie kupiła.
– Przecież trzeba wam będzie coś po sobie zostawić – tłumaczy.
Biorę do ręki nóż, przymierzam, jak by się mieścił w rękawie.
– Jak wybuchnie wojna – mówię – to każdy chwyta, ile tylko sztućców zmieści się w kieszeniach, i w nogi.
Pandemia dogorywa. Jeszcze nie zdajemy sobie sprawy, że za kilka miesięcy tuż za granicą zacznie się prawdziwa wojna.