W życiu powieściowej bohaterki, dziennikarki Małgorzaty, te dwa słowa są komplementarne, współistnieją w kraju nienawiści, podziałów politycznych, światopoglądowych, religijnych oraz w sytuacji opuszczenia, bycia pozostawionym. Zagłębiając się w kronikarską relację narratorki dotyczącą jej dzieciństwa, można odnieść wrażenie, że matka kobiety stopniowo przygotowuje się do porzucenia dzieci. Mowa, rzecz jasna, o porzuceniu symbolicznym, metaforycznym, o mentalnym opuszczeniu i skazaniu na samotność. Podczas gdy matka oddala się, upija, awanturuje lub drzemie na kanapie, ojciec staje się coraz bardziej wycofany, nieobecny. Dzieci pozostają same, snując się po opuszczonym mieszkaniu. Obserwowana z perspektywy zarówno dziecka, jak i dorosłego matka Małgorzaty przypomina niekiedy bohaterkę innej…