Ananda Devi to w ostatnim czasie jeden z moich największych literackich zachwytów. Maurytyjska pisarka, która eksploruje doświadczenia kobiet uwikłanych w opresyjne struktury, a przy tym konsekwentnie odrzuca tożsamościowe etykiety. Która drastyczne obrazy łączy z poetyckim, pełnym empatii językiem. Z pewną obawą sięgałam jednak po Życiopisanie, będące rodzajem eseistycznej autofikcji, a przez to gatunkowo różne od fabularnej prozy Devi, która dotychczas ukazała się po polsku. Na szczęście – niepotrzebnie.
Autorka przygląda się w książce relacji z własnym pisarstwem: „nic, nie potrafię nic robić, oprócz pisania. Ale to dla pisania żyję, więc to »nic« naprawdę nie ma żadnego znaczenia”. Z tej spowiedzi (takiego określenia używa Devi) wyłania się portret osoby, dla której pisanie jest życiową koniecznością, a bycie pisarką – jedyną akceptowalną identyfikacją i jedyną…