A może – poprzez scenografie i kostiumy – w teatrze? Bliżej do przedwojennej Grupy Krakowskiej czy powojennego Cricotu 2? Pytania naprowadzają na problem ciągłego przekraczania granic własnej twórczości. Jaremianka Agnieszki Daukszy jest pełnokrwista, namacalna, choć nieuchwytna, bo w ciągłym ruchu. W dużej mierze wynika to z samego temperamentu Jaremy, tak też zapamiętali ją najbliżsi. Nie byłaby jednak aż tak wyrazista, gdyby nie wręcz organoleptyczne metody badawcze biografki. Podczas pracy autorka zaprzyjaźnia się z rodziną Jaremów-Filipowiczów-Rudków, wącha i dotyka artefakty zachowane w domowym archiwum, bywa w miejscach, w których bywała Maria. Nawet śni o niej. Ta biografia otwarcie kwestionuje transparentność pisarza. Pod sam koniec książki Dauksza…