Nieraz świadomość, że uratowały dzieciom życie, nie zaciera dziecięcego uczucia żalu, że zostały opuszczone. Jedna z rozmówczyń przyznaje: „Moja mama wymyśliła scenariusz mojego ocalenia. Miałam dziewięć lat i wypełniłam go krok po kroku – przeżyłam. Dziś, po latach, myślę, że nie powinna była ratować tylko mnie. Powinna była raczej zrobić wszystko, byśmy ocalały obie. Sieroctwo naprawdę jest okrutne. Jest trudniejsze niż żydostwo”. W tych historiach zaskakuje zwyczajność w niezwyczajnych okolicznościach Zagłady. W wąskich skrytkach matki mocno tuliły dzieci. Przez wiele dni trwały w embrionalnej pozycji, głaszcząc i szepcząc im coś do ucha. Krystyna wspomina: „Komin był dość duży, zamaskowany, siedzieliśmy na szczebelkach, ja przytulona do mamy….
Redaktorka miesięcznika „Znak”, socjolożka, absolwentka MISH UJ. Przez rok studiowała na rzymskim uniwersytecie La Sapienza. Stypendystka Fulbrighta, laureatka grantu badawczego Narodowego Centrum Nauki. Napisała rozprawę doktorską Upamiętnianie społeczności żydowskich w byłych sztetlach we współczesnej Polsce....