Subskrybuj
Historyk sztuki, krytyk. Stały współpracownik „Tygodnika Powszechnego”.

Inny obraz sztuki

Wydany przez prestiżowe wydawnictwo Phaidon tom „Great Women Artists” pokazuje, jak bardzo zmieniło się postrzeganie sztuki tworzonej przez kobiety oraz jej miejsce w obiegu artystycznym i historii sztuki. Ujawnia też paradoksy oraz niekonsekwencje w pisaniu o artystkach.

Great Women Artists imponuje. W książce znalazły się prezentacje ponad 400 artystek z ponad 50 krajów, tworzących od czasów renesansu do współczesności: od urodzonej ok. 1480 r. w Bolonii Properzii de’ Rossi do Tschabalali Self, która przyszła na świat w Nowym Jorku w 1990 r. Całość, uporządkowana alfabetycznie, układa się w intrygującą opowieść o obecności kobiet w sztuce. Jednocześnie jest publikacją popularną.

Powrót kobiet
Można odnieść wrażenie, że muzea i galerie coraz większą uwagę poświęcają twórczości kobiet. W 2018 r. londyńska National Gallery nabyła datowany na ok. 1615–1617 Autoportret Artemisii Gentileschi, na którym ta wybitna artystka doby baroku przedstawiła siebie w stroju i z atrybutami św. Katarzyny Aleksandryjskiej. Zakupowi towarzyszyło zainteresowanie mediów, ponieważ okazało się, że w jednym z najważniejszych muzeów sztuki twórczość kobiet jest niemalże nieobecna. Władze galerii postanowiły to zmienić – na późną wiosnę i lato zaplanowano pierwszą w Wielkiej Brytanii wystawę tej malarki, na której miało znaleźć się ok. 30 jej prac. Epidemia COVID-19 pokrzyżowała te plany. Jednak tworzącym kobietom poświęcone zostaną najważniejsze wystawy w 2020 r.

W Royal Academy – równolegle z ekspozycją Artemisii Gentileschi w National Gallery – ma zostać przypomniana Angelika Kauffmann, która w ostatnich dekadach XVIII w. osiągała wielkie sukcesy nad Tamizą i w 1768 r. współzakładała tę szacowną instytucję.

W Tate Britain obejrzymy obrazy jednej z najciekawszych brytyjskich malarek młodego pokolenia Lynette Yiadom-Boakye, a w Tate Modern fotografie urodzonej w 1972 r. w RPA Zanele Muholi oraz wielką wystawę monograficzną Magdaleny Abakanowicz. Nigdy w tak krótkim czasie i w tak prestiżowych oraz tłumnie odwiedzanych przybytkach sztuce tworzonej przez kobiety nie zamierzano poświęcić tyle uwagi. Tym bardziej że także w tym roku Centre Pompidou w Paryżu chce zaprezentować Amerykankę Alice Neel, jedną z najbardziej oryginalnych portrecistek XX w., a tłumnie odwiedzana Fundacja Louis Vuitton przygotowała eskpozycję prac ikonicznej postaci sztuki ostatnich dekad Cindy Sherman.

Niefeministyczne spojrzenie
Wydawnictwo Phaidon ma znaczne zasługi w popularyzacji twórczości kobiet, a wydany w 1994 r. tom The Art Book, słownikowa i wielokrotnie wznawiana prezentacja dzieł z całego świata, była pierwszą szeroko dostępną publikacją, która uwzględniała większą liczbę prac artystek. Great Women Artists to publikacja nie tylko obszerniejsza, ale poświęcona wyłącznie twórczości kobiet (nie uwzględniono w niej nawet mieszanych duetów czy kolektywów). Nie jest jednak przeglądem sztuki feministycznej ani sztuki o „kobiecym doświadczeniu”, co zastrzega we wprowadzeniu jej redaktorka Rebecca Morrill. Książka to „podsumowanie obszernej pracy, która była podejmowana przez kilka dziesięcioleci w celu zbadania artystek wymazanych z historii”.

To ważne zastrzeżenie, bo, jak dodaje Morrill, każda książka dotycząca artystek jest odbierana jako „potomstwo” narodzonej w latach 60. XX w. feministycznej historii sztuki, która przeciwstawiała się dominującej męskocentrycznej wizji heteronormatywnych białych mężczyzn. Nie jest to zresztą jedyna polemika z badaniami feministycznymi. W samym jej tytule znacząco przekreślono jedno słowo. W ten sposób chciano podkreślić, że kobiety podobnie jak mężczyźni bywają po prostu great artists.

Co więcej, zastosowane przekreślenie to nie tylko świetny, przykuwający uwagę czytelników i czytelniczek zabieg, lecz także deklaracja. Odebrana jako bezpośrednia polemika z jednym z najgłośniejszych i najważniejszych tekstów dla badań nad sztuką kobiet. Linda Nochlin w 1971 r. opublikowała artykuł Dlaczego nie było wielkich artystek?. Podkreślała, że w przeszłości zaistniały wybitne artystki, np. Artemisia Gentileschi, Angelika Kauffmann czy Berthe Morisot, jednak na próżno szukać żeńskich odpowiedników Michała Anioła, Rembrandta, Delacroix, Picassa czy Matisse’a. Nie należy ich zatem na siłę umieszczać w panteonie wielkich artystów, lecz skoncentrować się na badaniach pokazujących, dlaczego kobiece „odpowiedniki” nie mogły zaistnieć. Jak podkreślała Nochlin, należy wziąć pod uwagę przede wszystkim przyczyny społeczne i kulturowe, ponieważ „nie zawinił (…) astrologiczny układ gwiazd towarzyszących naszym urodzinom ani nasze hormony, cykle miesięczne czy też kobieca wrażliwość. Błąd tkwi w istniejących instytucjach i systemie edukacji, którą rozumieć należy jako wiedzę zdobywaną od chwili narodzin”. Nochlin punktowała przekonania o naturze kobiecej, „kobiecym stylu” czy przyrodzonej niemożności tworzenia przez nie sztuki. Obnażała patriarchalny system, w którym przyszło artystkom funkcjonować. Przeniesienie uwagi na system edukacji znacznie lepiej pozwala wyjaśnić ograniczenia, z jakimi się stykały.

W 1981 r. Griselda Pollock i Rozsika Parker opublikowały książkę Old Mistresses, w której podkreślały, że nie muszą już udowadniać istnienia artystek, ale też nie chcą tworzyć aneksu do istniejącej historii sztuki, lecz – jak relacjonuje Agata Jakubowska w tekście opublikowanym w „Roczniku Historii Sztuki” – pójść „krok dalej i zapytać, dlaczego tych artystek nie ma na kartach podręczników czy w ogóle historii sztuki”. Zapytać o ich usuwanie z pamięci.

Wymazywanie
Na problem znikania artystek wskazuje też Morrill we wstępie do Great Women Artists. Przypomina, że od dawna pisano o twórczyniach. Znalazły się one m.in. wśród 106 biografii ważnych kobiet zebranych przez Boccaccia w De Mulieribus Claris (1361–1362). Giorgio Vasari w swych Żywotach najsławniejszych malarzy, rzeźbiarzy i architektów, będących fundamentalnym dziełem dla nowożytnej historii sztuki, pisał także: „Jest rzeczą niewątpliwą, że na polu różnych talentów i kunsztów, na którym, jeżeli tylko chciały się niewiasty podznaczyć, czyniły to w sposób doskonały i uzyskiwały sławę (…). Ale z pewnością w żadnym wieku nie widzi się tego jak za naszych czasów, kiedy to niewiasty zasłynęły nie tylko na polu piśmiennictwa (…), ale również w wielu innych dziedzinach”. I przybliżył rzeźbiarkę Properzię de’ Rossi oraz malarkę, zakonnicę Plautilię Nelli, których prace są „doprawdy zadziwiające, na poziomie dzieł, jakie robią malarze mający możność studiów i rysunku, i uczenia się na żywych wzorach z natury”. Pisał też o Lucrezii Quistelli, której portrety są „godne pochwały każdego widza”, oraz o najsłynniejszej artystce doby renesansu Sofonisbie Anguissoli.

Morrill przywołuje również znacznie późniejszą i zapomnianą publikację. W 1905 r. Walter Shaw Sparrow wydał Women Painters of the World. From the Time of Caterina Vigri, 1413–1463, to Rosa Bonheur and the Present Day. Znalazły się…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Przystanek: miasto