Po pierwsze, przez surowość i brutalność języka, po drugie, przez oddanie głosu ludziom przeważnie pomijanym – nie tylko w społecznej dyskusji, ale i literaturze. I nie chodzi tu wcale o osadzenie historii „na prowincji” czy oddanie głosu kobietom. Na tle wielkich przemian społecznych i gospodarczych toczą się małe życia, które bohaterom i bohaterkom zdają się bezwartościowe.
W Trzech łzach autorka oddaje głos starej kobiecie, która być może przemawia po raz ostatni, być może pierwszy. To ona niczym wojowniczka niosła na barkach całe pokolenia, choć nigdy nie została dostrzeżona. Z kolei tytułowy Morkutopowiada o wykorzystywanych seksualnie dziewczynkach, córkach, dzieciach, które nie mają wpływu na…