Subskrybuj

Myśli przedślubne

Głos XIX-wiecznej poetki Marii Bartusówny jest mocny, współczesny, realistyczny. Jej antypatriarchalna myśl może zostać obecnie odkryta na nowo.

„Liryka Bartusówny wyrosła w dużym stopniu z jej przeżyć osobistych, z doznanych nieszczęść (sieroctwo, nędza, choroba) i zawodu w miłości, po którym – jak pisał jej biograf Adam Stodor – »nuta żalu, niezadowolenia, zniechęcenia, rozpaczy, a nawet goryczy, odtąd na zawsze pozostanie w jej w utworach«” (Jan Orłowski).

Antypatriarchalna patriotka

Szukając informacji o Marii Bartusównie, szybko natrafiamy też na dyskusję z Bolesławem Prusem, który wykpił młodą autorkę, wywołując polemiki na łamach prasy. I choć pojawiły się od razu głosy stające po stronie Bartusówny, niosło się też echo, iż jest to konieczność docenienia jej nie przez wzgląd na bycie znakomitą poetką, ale przez biedę, z której wyrosła. Niemniej kiedy odeszła, pisano: „W przedwcześnie zgasłej poetce naród traci nie tylko wysoko utalentowaną literatkę, ale jedną z najszlachetniejszych postaci niewieścich, w których społeczność polska upatruje swe ideały (…). Była ona dziwnie pięknym i szlachetnym zjawiskiem patriotki, namaszczonej darem prawdziwej poezji…”

Poetka pojawia się głównie w różnych historycznoliterackich kontekstach jako twórczyni epoki pozytywistycznej. Nie pochylono się nad całością jej spuścizny, a do tej pory dyskutowane są tylko fragmenty jej dzieł. Jednak jej antypatriarchalna myśl może zostać obecnie odkryta na nowo. Trafiłam zupełnym przypadkiem na tom z 1876 r. pt. Poezje, gdzie – jak się później okazało – odnaleźć można jeden z jej najznakomitszych wierszy: „Jedna chwila… i słowo straszliwe »Na wieki!« // Łączące dwoje istot ciężkimi łańcuchy // Zimnego obowiązku – usłyszy lud tłumny… // Na wieki! – szepną blade moich wspomnień duchy. // Odlatując na zawsze – w świat mroczny… daleki… // I wywiodą mnie znowu… Czemuż nie do trumny?!”.

Fragment pochodzi z najszerzej komentowanego sonetu V. Czy jest jej utworem najlepszym czy tylko najszerzej komentowanym? Na pewno widać w nim krzyk, ale też odwagę młodej dziewczyny, która dzień ślubu opisuje jako przejście do nowego etapu – skutego kajdanami, w którym owo hasło „na wieki” wybrzmiewa nie tyle jako obietnica, ile groźba utraty dotychczasowego życia i wejście w smutny świat „zimnych obowiązków”.

Obrończyni sprawy narodowej

To właśnie zbiór 12 sonetów Myśli przedślubnezatrzymuje mnie przy sobie najdłużej. Bartusówna stworzyła misterną konstrukcję. Mami, buduje napięcie, miesza niedojrzałość i lęki młodej dziewczyny miotającej się jeszcze wśród własnych przeżyć z niezwykle dojrzałym pisarstwem. Dokładność, rymy, rytm, wersy – wszystko sprawia, że w czytelniku narastają emocje niemal tak wielkie jak w tę noc, kiedy monologuje podmiot liryczny. Pobrzmiewają w cyklu fascynacje romantykami, którymi się zaczytywała. Słychać smutek, wewnętrzną walkę, marzenie o miłości, która większa jest od powinności. W sztywnym społeczeństwie obowiązują surowe reguły patriarchatu. Bartusówna nie występuje przeciw mężczyznom – sprzeciwia się jedynie oczekiwaniom rodziny i społeczeństwa. To im nie chce być poddana, to na ustalone z góry zasady i nakazy reaguje tym emocjonalnym krzykiem młodej przyszłej małżonki. Tadeusz Budrewicz podsuwa też spojrzenie na społeczny aspekt buntu. Pisze: „Sądzę,…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Ucieczka od przebodźcowania