Gdy mówimy o kryzysie klimatycznym, na pierwszy plan wysuwają się kwestie związane z polityką, technologią i ekonomią. Tymczasem kryzys klimatyczny to w dużej mierze kryzys wyobraźni. A tę najlepiej kształtują literatura i sztuka. Opowiadania Dominiki Słowik zebrane w tomie Samosiejki są na to najlepszym dowodem.
W prozie autorki Zimowlikatastrofa wpisana jest w tkankę rzeczywistości, ale niekoniecznie daje o sobie znać w spektakularny sposób. Nadmorska woda nie nadaje się do kąpieli, zimą przestaje sypać śnieg, kolejne dni mijają bez kropli deszczu, a trawa pod blokiem przybiera odcienie chorobliwej żółci – to wszystko dzieje się w tle. Na pierwszy plan wysuwają się natomiast relacje istot ludzkich i nie-ludzkich: jednej z bohaterek wyrasta z nosa pnącze fasoli, inna wegetuje w mieszkaniu pełnym roślin, obserwując ich najdrobniejsze ruchy. Badaczka eksploruje pozaziemską kolonię…