Subskrybuj
Dziennikarz i publicysta portalu Instytutu Spraw Obywatelskich, publicysta thinkzina Nowa Konfederacja; pisze dla Polskiego Radia 24, TVP.INFO, „Gazety Polskiej", kwartalnika „Fronda LUX" i tygodnika opinii TYGODNIK.TVP.

Księgi, szkice, pokolenia

Rok Norwidowski to spotkanie z artystą, którego losy wiele mówią o perypetiach polskiej inteligencji. Czas ten pomaga dostrzec jego wagę dla naszej kultury, dobrze oddaną w przewrotnych słowach Wisławy Szymborskiej o ludziach skazanych „na ciężkie norwidy”

Czy był ciemny, czyli trudny do pojęcia? Czy był tylko biedny i samotny? Jakie było jego chrześcijaństwo, a jaka myśl obywatelska? Kim był Cyprian Kamil Norwid, nie tylko jako poeta i dramaturg? W poświęconym mu roku 2021 miałem okazję prowadzić w Polskim Radio 24 audycję Vademecum Norwidowskie. Z jednej strony przypominała ona nieco atmosferę wykładów monograficznych, które zwykle gromadzą studentki i studentów żywo zainteresowanych poszczególnym zagadnieniem. Z drugiej – były to rozmowy, które miały przenieść Norwida ze świata wtajemniczonych do świata laików, rozjaśnić jego obraz, przypomnieć treść i kontekst skojarzeń, na których zwykle operuje nasza powszechna kulturowa pamięć.

Trudno wszak zaprzeczyć, że – nie tylko w tej kwestii – istnieje nieusuwalna stopniowalność. Najpierw treści akademickie, pogłębiona wiedza pasjonatów i pasjonatek postaci i twórczości Norwida, przekaz instytucji kultury. Następnie inteligencka opowieść o autorze Mojej piosnki, zbudowana z biograficznych faktów i artystycznych artefaktów, kulturowych skojarzeń i publicystycznych opinii dotyczących artysty. Aż po materię najszerszą, w której jest on najpewniej poetą szacownym, czwartym wieszczem, znanym z patetycznych uwag o ojczyźnie, będącej wielkim, zbiorowym obowiązkiem, i z gorzkich napomknięć, że Polska to kraj, w którym „każdy-czyn” za wcześnie wschodzi, a „książka-każda” za późno. I z tego, że źle skończył w podparyskim Domu św. Kazimierza.

Vademecum Norwidowskim miałem okazję rozmawiać także z autorkami i autorami publikacji wydanych w  roku Norwidowskim. Zanim na nich skupimy całą uwagę, warto wspomnieć o książkach, które nie ukazały się drukiem, gdy pod koniec października oddawałem tekst do redakcji miesięcznika „Znak”. Pierwsza z nich to nowa edycja Pism wybranych Norwida. Od kilku lat pracują nad nią Wiesław Rzońca i Karol Samsel. Państwowy Instytut Wydawniczy we wrześniu zapowiedział, że rzecz ukaże się do końca grudnia 2021 r. Jak wyjaśniał Samsel w Vademecum Norwidowskim, zapowiadana edycja oprze się na pracy źródłowej Juliusza Wiktora Gomulickiego. Badacze zaproponowali nową selekcję tekstów z  Pism wybranych: miejsce dramatów Krakus i Wanda zajmą utwory znacznie słabiej znane  – jednoaktówki Norwida i  jego dramat Zwolon, zainscenizowany po raz pierwszy w 1981 r. przez Krystynę Skuszankę-Krasowską. Poszczególne tomy Pism…, czyli Wiersze, Poematy, Dramaty, Proza, Listy, opatrzone zostały nowymi komentarzami i obszernymi posłowiami.

Druga z książek, która najprawdopodobniej ukaże się w listopadzie tego roku, to Norwid  – interpretacje, praca zbiorowa pod redakcją Tomasza Korpysza. Znajdziemy w niej artykuł Władysława Stróżewskiego o Norwidzie, Platonie i Chopinie, Piotra Chlebowskiego o wierszu Marionetki („Zapomnieć ludzi, a bywać u osób / – Krawat mieć ślicznie zapięty…”) czy tekst Grażyny Halkiewicz-Sojak Pożegnanie Adamowego ducha w Norwidowskich wierszach.

###banner###

„Zerwało się wszystko”
Lwią część pracy wydawniczej w  roku Norwidowskim wykonał Adam Cedro. Nakładem prowadzonego przez niego Pewnego Wydawnictwa, ze wsparciem Fundacji Museion Norwid, ukazały się w tym roku chociażby Wierny-portret w  opracowaniu Edyty Chlebowskiej oraz Epos-nasza w opracowaniu Adama Cedry, donkiszotowski wiersz Norwida, pięknie ozdobiony ilustracjami Gustave’a Dorégo z wydania Historii Don Kichota Miguela Cervantesa z 1863 r. Mały Cyprian uczył się czytać właśnie na tej powieści, niejednym smutnym i mądrym szyderstwem żegnającej epokę i  mity europejskiego rycerstwa. Stąd też strofy zaczynające Epos-nasza, w których poeta opisuje błazeństwo i heroizm prowincjonalnego, niepotrzebnego już swoim czasom hidalgo: „Z którego dziejów czytać się uczyłem / Rycerzu! – piosnkę zaśpiewam i tobie. / Wysoki, właśnie obrócony tyłem / Do słońca, które złoci się na żłobie / I, po pancerzu przebiegłszy promieniem, / Z osieroconym bawi się strzemieniem… / L i c ó w  twych – wyznam – opiewać nie mogę, / Bowiem rozlałeś profil swój na wielu. / Lecz s e r c e? czuję – i podzielam trwogę / O bohatyrstwo… stary przyjacielu! / Podzielam, mówię, gorącość i zapał, / Których-em z dziejów twych usty nałapał”.

W ramach serii „Pewne Norwidiana” ukazały się z kolei: Nie są nasze – pieśni nasze, wybór wierszy religijnych Norwida ze wstępem i komentarzem Stefana Sawickiego, Za kulisami w opracowaniu literackim i inscenizacyjnym Kazimierza Brauna, a także dwie książki zasłużonego norwidologa Józefa Franciszka Ferta: Norwid. Zdania i uwagi o społeczeństwie obywatelskimŻycie Cypriana Norwida. Pamiątka dwusetnej rocznicy urodzin Poety. 1821 | 2021

Najbardziej fascynującą z tych prac – choć żadnej nie sposób odmówić wartości – jest album Wierny-portret, przygotowany przez Elżbietę Chlebowską z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Miłośnikom pozaliterackiej twórczości Norwida znane są jej publikacje dotyczące prac plastycznych artysty. Są wśród nich książki naukowe, a także raczej popularyzatorskie. Do tych drugich należy choćby dwutomowe wydawnictwo Znaki na papierze ze wszystko mówiącym podtytułem: Utwory literackie, akwarele, grafiki, rysunki i szkice. Warto dodać, że drugi tom Znaków… poświęcony jest Zbigniewowi Herbertowi – nie zaszkodzi po niego sięgnąć, tym bardziej że w 2021 r. premierę miał poświęcony poecie polsko-francuski film dokumentalny Herbert. Barbarzyńca w ogrodzie Rafaela Lewandowskiego. Film, który dla niemałej części widzów jest pewnie formą odpowiedzi na znacznie wcześniejszy obraz Obywatel poeta w reżyserii Jerzego Zalewskiego.

Wróćmy do Wiernego-portretu. W otwierającym go artykule Piórkiem, pędzlem i rylcem Chlebowska pisze: „Album po raz pierwszy prezentuje tak obszerny wybór dzieł plastycznych Norwida w układzie chronologicznym: zamieszczono tu 200 prac z liczącej ok. dwóch tysięcy pozycji znanej (zachowanej i zaginionej) spuścizny plastycznej artysty”. Młody Norwid w Warszawie uczył się w prywatnej szkole malarskiej Aleksandra Kokulara. Po zamknięciu przez Rosjan Uniwersytetu Warszawskiego placówka ta „jako jedyna miała ambicje kształcenia zawodowych malarzy”. Sztuki malarskiej uczył się również od Jana Klemensa Minasowicza, ekscentrycznego malarza, grafika, kolekcjonera i antykwariusza o ormiańskich korzeniach.

W 1842 r. chętnie goszczony na warszawskich salonach poeta opuścił Królestwo Polskie. Oficjalnym powodem wyjazdu była nauka rzeźby: „Podjęte w tym zakresie – wraz z nauką rytownictwa – doraźne i nieformalne studia we florenckiej Akademii Sztuk Pięknych nie trwały długo. Ostatecznie Norwid nie zdobył pełnego akademickiego wykształcenia, a w jego artystycznej praktyce najważniejszą rolę odgrywać będą drobne formy i grafika, w zakresie której stworzył bodaj najwybitniejsze swoje dzieła”. Talent rzeźbiarski artysty potwierdza… niespełniony projekt. W grudniu 1845 r. Norwid pracował nad dużym rzeźbiarskim zleceniem – projektem pomnika Jana Kochanowskiego dla miasta Krakowa, który miał stanąć na Wawelu. Pomysłowi kres położyć miały pustki w kasie miasta, niepokoje 1846 r. i kłopoty…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Przyjemność w czasie niepokoju