Przybywali z różnych światów. Z literackiej Warszawki, jak Nina Rydzewska, autorka skandalizującego wiersza Madonna nędzarzy, czy łódzkich Bałut, jak Jan Papuga, który szukał przygody i wolności. Lub też „z kraju złotych wód, mrocznych moczarów i trzęsawisk”, jak rodzinne Polesie opisywała Katarzyna Suchodolska. Oswajanie przestrzeni – Szczecina i Pomorza Zachodniego – stało się dla przybyszów wyzwaniem kluczowym w twórczości oraz postawach życiowych. Trafili na te tereny często kuszeni wizją dobrej pracy, mieszkania i wielkiego potencjału miejsca. Co znamienne, w wielu przypadkach doświadczali rozczarowania. Niektórzy, jak wspomniana Suchodolska, szukali przede wszystkim śladów utraconego kraju i dbali o pamięć o nim. Dla licznych wątkiem przewodnim stały się lokalna przyroda oraz związki regionu z morzem. W przypadku Jerzego Pachlowskiego czy wspomnianego Papugi powstała z tego literatura wychodząca poza…
Dr, historyk i publicysta, pracuje na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, współpracuje z „Nową Europą Wschodnią” i „Tygodnikiem Powszechnym”.