Ten prosty chwyt pozwala jej opowiedzieć po raz trzeci (po obszernych komentarzach do Sennego żywota Leonory de La Cruz i Spiskowcach wyobraźni), o co szło 100 lat temu artystom z bliższego lub dalszego kręgu André Bretona. „Wyobraźnia nie jest darem, lecz nade wszystko obiektem podboju” – uznał Breton i w ramach tegoż podboju poddawał ją dyscyplinie. W efekcie tej ostatniej, którą srogo odczuli wspólnicy i akolici, „instytucja” wyobraźni surrealnej uległa podziałowi. Porzuceni zostali surrealiści bezwiedni, jak Lukian, Rabelais, Swift, Hoffmann, Kubin (oraz nieznani w Paryżu Schulz i Witkacy); przecenieni – członkowie ruchu, który przybrał kształt sekty. Władając nią, Breton toczył daremny bój z komercjalizacją, dziedziczną chorobą awangardy. Gdyż surrealizm programowy także zmienił…
Adiunkt na Wydziale Polonistyki UW. Recenzentka i czytelniczka literatury najnowszej. Autorka prozy Elizje (Kraków 2017) i po drugiej stronie siebie (Kraków 2019), a także książek naukowych np. Lektura jako spotkanie. Brzozowski – tekst – metoda...