Od początku, czyli przełomu XIX i XX w., ta jakże elitarna muzyka uchodziła za deprawującą, brudną i rozpustną. Zgodnie z obowiązującymi do lat 60. XX w. zasadami segregacji rasowej czarnoskórych wykonawców nie nazywano nawet istotami ludzkimi. Nic więc dziwnego, że „muzyka stała się więcej niż rozrywką – stanowiła ważny element tożsamości, pozwalający odróżnić swoich od obcych”. W opowieści Jagielskiego splatają się historia 1. poł. XX w., przygody i osobliwości największych jazzmanów z nieskrywanym zamiłowaniem do muzyki samego autora. Wędrujemy przez kolejne miasta, w których jazz nabierał kształtów i w których przecinają się ścieżki największych tuzów. A…