„To nigdy nie powinno było się jej przydarzyć” – ta myśl powraca w Błękitnych nocach niczym refren. Dwa lata po śmierci męża Johna, z którym Didion żegnała się w Roku magicznego myślenia, w sierpniu 2005 r., po 20 miesiącach spędzonych głównie na oddziałach czterech różnych szpitali, umiera jej adoptowana córka Quintana. W tym momencie dla autorki rozpoczyna się okres, który z perspektywy nazwie wysilaniem się ponad wszelką miarę. Rzuca się w wir pracy i obowiązków, by nie popaść w zupełną bezradność. Ciało jest jednak mądre: nie pozwala zapomnieć, zapisują się w nim wszystkie napięcia i lęki, które z czasem dadzą o sobie znać. Didion nieustannie balansuje między przeszłością, symbolizowaną głównie przez rzeczy – pamiątki, jakie pozostały po córce, a teraźniejszością, której stara się trzymać, by się zupełnie nie rozpaść. I choć nie pozwala sobie zapomnieć, wie, że ciągłe…
Redaktorka miesięcznika „Znak”, recenzentka, absolwentka krytyki literackiej Uniwersytetu Jagiellońskiego.