Codzienność jest paradoksalna, bo natrętnie obecna i równocześnie niezauważalna. Kiedy ją wynaleziono? Kiedy nadano jej wartość? Jak „uprawiało się” ją kiedyś, jak się to robi dzisiaj? Wody tej rzeki, powiada Roch Sulima, rozlewają się szeroko.
To kategoria zmienna historycznie, a jej interpretacje można rozwijać wielokierunkowo. Stąd obrazy powidokowe, serie przybliżeń tego, co umyka oglądowi, kiedy człowiek inercyjnie zapuszcza się w gęstwinę dnia albo kiedy zaczyna – przyszła przecież moda na codzienność – na ślepo odgrywać jej medialne obrazy i urzeczywistniać poradnikowe prawdy. Lejtmotywem rozważań stają się dla Sulimy zjawiska ulepione z nieciągłości i generujące nadwyżki sensu, fakty i artefakty anarchizujące systemy formalne. Okazuje się, że codzienne / powszednie / banalne może mieć potencjalność narzędzia krytyki kultury….