Subskrybuj
fot. Adrian Grycuk, CC BY-SA 3.0 PL via Wikimedia Commons
Historyczka sztuki, entuzjastka miejska, dzieląca swój czas zawodowy na projekty z zakresu kultury i marketing

Gdynia namiętnie wybuchała

Grzegorz Piątek sprowadza nas na ziemię i dość szybko dekonstruuje mit Gdyni jako przyportowego miasta sukcesu, które miało powstać całkowicie od nowa, z nowymi mieszkańcami, nową architekturą i nową tożsamością.

Kiedy czytamy, jak przebiegały procesy decyzyjne dotyczące kształtowania przestrzeni, jak w zasadzie bezplanowo i bez szacunku do urbanistyki odbywało się parcelowanie kolejnych działek, będących najczęściej w prywatnych rękach, możemy szybko odnaleźć smutną analogię pomiędzy latami 20. XX w. a dzisiejszymi czasami.

Do nowo powstałego miasta napłynęła masa ludzi spragnionych nowego początku i pracy; robotników szukających lepszej przyszłości, zwabionych propagandowym optymizmem. Szybko się okazało, że Gdynia nie jest w stanie zapewnić komfortowych warunków tak wielu przybyszom. Niska jakość życia i liczna tymczasowa zabudowa, prowizoryczne baraki zgrupowane w osiedla nędzy na robotniczych przedmieściach stanowiły kontrast do…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Dobre życie w chaotycznym świecie