Kiedy czytamy, jak przebiegały procesy decyzyjne dotyczące kształtowania przestrzeni, jak w zasadzie bezplanowo i bez szacunku do urbanistyki odbywało się parcelowanie kolejnych działek, będących najczęściej w prywatnych rękach, możemy szybko odnaleźć smutną analogię pomiędzy latami 20. XX w. a dzisiejszymi czasami.
Do nowo powstałego miasta napłynęła masa ludzi spragnionych nowego początku i pracy; robotników szukających lepszej przyszłości, zwabionych propagandowym optymizmem. Szybko się okazało, że Gdynia nie jest w stanie zapewnić komfortowych warunków tak wielu przybyszom. Niska jakość życia i liczna tymczasowa zabudowa, prowizoryczne baraki zgrupowane w osiedla nędzy na robotniczych przedmieściach stanowiły kontrast do…