Subskrybuj
fot. Teologia Polityczna
Dziennikarz i publicysta portalu Instytutu Spraw Obywatelskich, publicysta thinkzina Nowa Konfederacja; pisze dla Polskiego Radia 24, TVP.INFO, „Gazety Polskiej", kwartalnika „Fronda LUX" i tygodnika opinii TYGODNIK.TVP.

Rosja albo pytanie o naturę świata

Rosja chce być imperium, lecz także autarkią – zamkniętym w sobie światem, zbudowanym na radykalnej negacji tego, co przychodzi z Zachodu. Czy te pragnienia można pogodzić?

Po dekadach złudnego geopolitycznego spokoju w naszym regionie Rosja znów stała się jednym z głównych tematów w polskich mediach. Książki o niej o wiele częściej niż niegdyś eksponowane są w witrynach księgarni. Na ogół to przekłady zachodnich autorów i autorek, poświęcone Władimirowi Putinowi. Rzadziej – rodzime prace, również koncentrujące się wokół prezydenta Rosji i politycznych, historycznych, militarnych, medialnych, psychospołecznych mechanizmów, które noszą na sobie piętno Kremla. To rzeczy nierzadko dobre lub niezłe. Myślę o pracach takich jak Ludzie Putina Catherine Belton, Trolle Putina Jessikki Aro i Demony Rosji Witolda Jurasza.

Tytuły naprawdę warte lektury, znacząco pogłębiające perspektywę poznawczą to choćby Nienowoczesny kraj. Rosja w świecie XXI wieku Władisława Inoziemcewa i Szuga. Krajobraz po imperium Jędrzeja Morawieckiego. Ta pierwsza to politologiczna i ekonomiczna analiza współczesnej Rosji (napisana w znacznej mierze w Polsce, ale dla rosyjskiego czytelnika). Ta druga to reportażowa wędrówka po Rosji ostatnich dekad, aż do wojny o Donbas – opowieść o rosyjskiej religijności i duchowości, kulturowych i popkulturowych przemianach, niebezpiecznych metamorfozach posowieckiego społeczeństw.

Rosja to w znacznej mierze państwo karmiące się ideami i ideologią. Wskazywali na to przez dekady Andrzej Walicki, Grzegorz Przebinda, Andrzej de Lazari, Włodzimierz Rydzewski. Pierwsze dziesięciolecia III RP cechował jednak niemal ostentacyjny brak zainteresowania tematyką rosyjską wśród rodzimej inteligencji. Prawica sięgała niekiedy po Mariana Zdziechowskiego, intrygował ją Aleksander Dugin; w „Gazecie Wyborczej” można było przeczytać eseje Adama Michnika o Aleksandrze Hercenie. Radykalna lewica kartkowała Moje życie Lwa Trockiego, szukając ideowo-historycznych źródeł klęski komunistycznego projektu. Lecz niemal wszyscy patrzyliśmy na Zachód – westernizacja była wyborem nie tylko etycznym, ale i poznawczym. Pozwolę sobie na drobną niedyskrecję: gdy na początku lat dwutysięcznych z Mateuszem Matyszkowiczem, obecnym szefem TVP, chodziliśmy na kurs języka rosyjskiego i wykłady z filozofii rosyjskiej w Instytucie Filozofii UJ, traktowano to jako pewnego rodzaju ekstrawagancję. Liberalna i łagodnie konserwatywna myśl anglosaska cieszyła się wówczas największą estymą wśród młodej krakowskiej inteligencji. Tematyka rosyjska i idea rosyjska na początku nowego milenium wydawały się unieważnione i zaprzeszłe. Nieistotne.

Piotr Skwieciński, do niedawna szef Instytutu Polskiego w Moskwie, wiosną 2022 r. zmuszony do wyjazdu stamtąd w ramach konfliktu dyplomatycznego między Polską a Rosją, wydał właśnie książkę Koniec ruskiego miru? O ideowych źródłach rosyjskiej agresji. Stawia w niej tezę, że wojna Rosji przeciw Ukrainie zamyka – przynajmniej w tym momencie historycznym – stary spór między okcydentalistami a słowianofilami, który koncentrował się na pytaniu o rosyjską tożsamość ideową i dziejową. Problem brzmiał tak: czy Rosja stanowi odrębną cywilizację i za wszelką cenę musi chronić swoją odrębność od Zachodu? Czy też jest w istocie częścią zachodniej cywilizacji i powinna stamtąd czerpać cywilizacyjne wzorce, by…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Nassim N. Taleb: Jak zwodzi nas przypadek