Jeden jest operatorem dźwigu, drugi cały sezon jeździ kosiarką do trawy. Jeszcze inny pilnuje domków letniskowych – wprawdzie rysuje też komiksy, ale jego matka kwituje je bezlitosnym stwierdzeniem, że są „po prostu nudne”. A jednak to, co wydarza się w opowiadaniach Bogdała, z nudą nie ma nic wspólnego. Ich bohaterowie pozornie trwają w bezruchu, ale powietrze wokół nich aż iskrzy od napięcia. Jak wokół Andrzeja, który w siarczysty mróz pije z kolegą wódkę, zagryzając śniegiem. Nagle ogarnia go taki gorąc, że tylko czekać chwili, „gdy drzewa staną w ogniu”. W tych znamionujących ogromną wyobraźnię opowiadaniach drogę wskazują zaskakujące przedmioty, jak lotka do badmintona podświetlana ledową lampką czy fluorescencyjna proteza oka. Nad pozornie zwyczajną rzeczywistością wisi aura niesamowitości. Za pomocą magicznej sztuczki znikają…
redaktorka miesięcznika „Znak”, z wykształcenia polonistka i teatrolożka. Teksty o literaturze i teatrze publikowała wcześniej jako Agnieszka Goławska.