„Zapomniałem, jak prowadzi się śledztwo, jak utrzymać konwencję trzymającego w napięciu kryminału. Czy podążam dobrym tropem? Czy obrałem poprawny kierunek?” – rzecze Alfonsy Ildefons Wołeczek, kontrowersyjny inspektor i niezgrabny bohater udanego debiutu powieściowego Andrzeja Graula.
Autor zadziornie rozkłada na czynniki pierwsze konwencje powieści kryminalnej, będącej tak naprawdę metaforą procesu poznania, pochwałą racjonalności. Od wyprowadzenia zagadki do próby jej rozwiązania, od utraty równowagi do jej przywrócenia, od spotkania z tajemniczymi postaciami aż po dwuznaczne relacje z miejscową femme fatale– szalone perypetie tytułowego protagonisty stają się kluczem do metatekstowej (i czasami wręcz metafizycznej!) zabawy. Egzotyczna, migotliwa Czungpalarma, czyli „miasto wijące się i drżące jak dziecko przyłapane na kradzieży cytryny, którą…