Doświadczają go wszyscy bohaterowie książki Jacka Hołuba. Bolą metalowe sztućce, krople deszczu uderzające o parapet i wełniane swetry. Najtrudniejsze są jednak codzienne sytuacje oparte na zasadach życia społecznego, do przestrzegania których autystyczny mózg nie posiada niezbędnych instrukcji.
Hołub buduje galaktykę, w której każdy z rozmówców ze spektrum jest osobną planetą, z unikalnym dla siebie zestawem zasad, ograniczeń i zalet. Dla galaktyki wspólne jest jedno: zbyt późne otrzymanie diagnozy. Autor, jako jeden z pierwszych w Polsce, daje dorosłym z diagnozami ASD przestrzeń narracyjną, której potrzebowali. Nie ma w niej miejsca na autystyczną poprawność, co może szokować w obecnym dyskursie, skierowanym do przewrażliwionych „modą na autyzm” czytelników. Stworzył…