Pod dyskretną opieką Wielkich Mocywpisuje się w szereg dotychczas zrealizowanych projektów wydawniczych obejmujących korespondencje Szymborskiej z kolejnymi tuzami polskiej literatury: Herbertem, Barańczakiem czy jej ukochanym Filipowiczem. Jednak ten zbiór listów jest nieco inny, gdyż to, co łączyło Szymborską i Miłosza, „(…) trudno (…) nazwać zażyłą przyjaźnią. Może serdeczną znajomością. Albo relacją opartą na wzajemnym szacunku i podziwie” – jak pisze we wstępie do książki Marcin Wicha. Stajemy więc w obliczu epistolarnego świadectwa dwójki noblistów, w którym nie brak humoru, dystansu, ale zamiast serdecznej bliskości pojawia się tu koleżeńska czułość. Wymieniana korespondencja funkcjonuje jako rodzaj lapidarnych i nieregularnych komentarzy do spraw zajmujących w codzienności obojga. A obudowana jest (typowymi dla Szymborskiej) figlarnymi wyklejankami. Zresztą z nie mniejszą pomysłowością…
Redaktorka i promotorka miesięcznika „Znak”, zainteresowana feministyczną debatą nt. pornografii i pracy seksualnej oraz kulturą wizualną, publikowała m.in. w „Tygodniku Powszechnym” i „Czasie Kultury”