W niedługiej książce Lydia Davis oferuje nam naprawdę szeroki „asortyment strapień”, a także małych codziennych epifanii. Jednak uwagę przykuwa przede wszystkim skrupulatność, z jaką skonstruowane są te opowiadania. Zamiast wyważonych narracji autorka proponuje wręcz perwersyjnie szczegółowe wejście w głąb amerykańskiego snu, który okazuje się niejednoznaczny, a także oparty na klasowych zależnościach. Zostajemy zaproszeni w progi mieszczańskich domów, gdzie poznajemy służące i gospodynie starające się sprostać wyzwaniom swoich pracodawców. Co ciekawe, opowiadania są napisane tak, żeby obrazować całe grupy społeczne, nie tracąc z pola widzenia dużo bardziej nieoczywistych losów jednostek. Stwierdzenie, jakoby forma miała wpływać na treść i odwrotnie, to oczywiście…