Subskrybuj
fot. Wydawnictwo ArtRage

Mama jest daleko

To nie kryminał, choć trup nastoletniego Diega ląduje na bruku już w pierwszej scenie.

Zamiast torować drogę odpowiedzi na kojące: „Kto zabił?”, narratorka Prochów w ustach konfrontuje nas z duchotą świata, w którym decyzja o samobójczym skoku z piątego piętra wydaje się chwilami zupełnie racjonalna. „Rodzina musi być daleko, ale obecna – jak słońce” – czytamy w którymś momencie. Navarro wyciska to zdanie do cna: angażuje giętki język i warsztat ekonomiczny, by pokazać, dlaczego mama (imigrantka zarobkowa) bywała tak daleko od Diega i jego siostry (narratorki). Wtedy czujemy nawet cień sympatii do straumatyzowanej Meksykanki, której – w żadnym sensie – nie stać na bliskość z własnymi dziećmi. Nie trwa to jednak długo. Bo zaraz potem autorka zabiera czytelników w psychologiczną otchłań, odsłania szwy manipulacji matki – pokazuje, jak kłopotliwa dla narratorki bywa jej (nie)obecność….

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Jak smakuje życie w Korei