Początkowo narracja autorki – Olivii Laing, brytyjskiej krytyczki kultury – przypomina dzienniki z czasów pandemii, kiedy uciekaliśmy do przydomowych ogródków od coraz bardziej niepokojących informacji. „Przed szesnastą jest ciemno. Wszędzie liście glicynii” – notuje któregoś wieczoru Laing, całymi dniami pracująca w ogrodzie przy domu, do którego z ulgą wprowadziła się po latach wynajmowania mieszkań. Lektura wkrótce przekształci się jednak w wielowymiarowy esej o pięknie – nie tylko pięknie roślin w nazwach przypominających świat ogromnych bogactw – które za zasłoną z obfitości chowa swoją prawdziwą cenę. O prawdziwych rajach na ziemi w swoim cieniu ukrywających koneksje polityczne właścicieli i…