Otoczony nimbem tajemniczości i grozy szpital psychiatryczny w Tworkach przez dekady bywał obiektem szyderstw i kpin. Ponieważ nazwa „Tworki” (zupełnie nieproszona) trafiła do mojego dowodu osobistego, nieraz przekonałam się o tym na własnej skórze. Powiedzonka w rodzaju: „Urwał się z Tworek”, oddają ducha czasów, gdy stygmatyzowanie osób z problemami psychicznymi było wręcz normą. Stygma ta – na całe szczęście – odchodzi dziś do lamusa. Książka Łysia opowiada m.in. o tej społecznej przemianie. Autor nie sięga jednak po formułę klasycznego reportażu. Tworzy raczej historyczną monografię. Pierwsze rozdziały, opisujące powstanie i funkcjonowanie szpitala w XIX w., potrafią zmęczyć nadmiarem szczegółów. Czytelników szukających w literaturze faktu przede wszystkim „mięsa” ludzkich historii może nieco rozczarować szybkie przeskakiwanie z wątku na…
dziennikarka zajmująca się tematyką społeczną. Publikuje m.in. na Więź.pl, a także w „Zwierciadle”, „Dwutygodniku”, „Przeglądzie”