Subskrybuj
Okładka książki "Widocznie tak musi być między żywymi artystami"

Różewicz ściska i pozdrawia

Nie jest to obszerna korespondencja, a listy w niej krótkie, choć zaczepne i pełne bogatego, Różewiczowskiego humoru.

„Coraz częściej myślę o wiejskiej kiełbasie, a coraz rzadziej o liryce i dramaturgii… ano poetą się bywa, a kiełbasa jest (też nie zawsze)” – pisał autor Kartoteki z Krynicy w lutym 1975 r. do państwa Jarockich (żoną Jerzego była Ewa Lassek-Jarocka, aktorka i pedagożka). Dużo tu kartek z podróży (małżonkowie sporo wyjeżdżali służbowo, brali udział w festiwalach, odbierali nagrody zagranicą), niektóre pełne szczegółów na temat szlifowanych tekstów, komentarzy Różewicza do spektakli Jarockiego i błyskotliwych odpowiedzi na nie. Ale zdarza się, że obaj panowie podsyłają sobie sny, co świadczy o zażyłości ich relacji, choć nie jest to tak oczywiste w samej korespondencji. Listy obu autorów z lat 1966–2011 zostały ułożone i zebrane przez Annę Romaniuk z konkretną wizją tej korespondencji: pokazać…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Walczę o życie bez strachu