Leonora Carrington to osobny smak surrealizmu – mieszanka celtyckiego chłodu i meksykańskiego okultyzmu. Biografia pióra Joanny Moorhead zaczyna się od uderzenia: „Tu nie jesteś dziennikarką”. Tak malarka ucina dystans, a fakt pokrewieństwa (Carrington była kuzynką ojca Moorhead) obu kobiet staje się jednym z największych atutów książki.
Życie „czarnej owcy” brytyjskich sfer wyższych zaskakuje nie tylko wyobraźnią, ale i odwagą. To opowieść o sile rodzącej się z buntu wobec snobizmu i konwenansów. Czuć tu nieco bitnikowskiego ducha – zwłaszcza w opisach wakacji w Lambe Creek czy wspólnego życia z Maxem Ernstem w Saint-Martin-d’Ardèche. Dzięki Moorhead czytelnik rozszyfrowuje w płótnach artystki obecność koni na biegunach, zakonnic i mszystej zieleni.
Autorka nie powiela kliszy „muzy”, pokazując Carrington jako postać osobną. Nie pomija też traum: relacjonuje wojenną ucieczkę…