To „pod górę” pamiętam bardzo dobrze z czasów, kiedy zdarzało mi się posuwać tam rowerem. A nie licząc dziecinnego „Bobo”, pierwszy rower był to czarny „Ural” mojego brata, kobylasta maszyna o wiele dla mnie za duża, na której najpierw jeździłem „pod ramę”, czyli w idealnej do zniekształcenia kręgosłupa i zwyrodnienia stawów biodrowych pozycji z nogą przełożoną właśnie pod ramą. Potem dosiadałem „Urala” już normalnie, górą, ale wciąż nie sięgałem siodełka, więc jeździłem cały…