Mija pięć lat od śmierci Jana Błońskiego – charyzmatycznego profesora, którego wykłady, z uwagi na charakterystyczne gesty, modulację głosu i chichot, miały urok improwizowanego spektaklu; krytyka z mocną osobowością i znakomitym piórem, który potrafił swoimi „gadanymi” tekstami nie tylko urzekać czytelników, namaszczać pisarzy, ale i poruszać umysły i sumienia rodaków (by przypomnieć słynny szkic <em>Biedni Polacy patrzą na getto</em>).
Jego najlepsza – jak często sam podkreślał – książka, zatytułowana Mikołaj Sęp Szarzyński a początki polskiego baroku, pisana pod wpływem istotnej dla Błońskiego francuskiej myśli krytycznej, wywołała w II połowie lat 60. intelektualny ferment. Do dziś też pozostaje przykładem fascynującego literaturoznawczego pisania i ciągle wywiera duże wrażenie na kolejnych pokoleniach czytelników. A obok tej książki postawić też trzeba przecież prace Błońskiego o Miłoszu (Miłosz jak świat, 1998), Witkacym (Od Stasia do Witkacego, 1997, oraz Witkacy – Sztukmistrz. Filozof. Estetyk, 2000) i Mrożku (Wszystkie sztuki Sławomira…
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum
- Pełny dostęp do wszystkich artykułów
- Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
- Archiwum numerów zawsze pod ręką
Artykuł pojawił się w numerze:
Wyobrazić sobie Boga dzisiaj