Subskrybuj
Redaktor miesięcznika „Znak”, dr nauk społecznych, tłumacz i popularyzator współczesnej włoskiej filozofii politycznej.

Aż chce się więcej

Do niewątpliwych zasług Dariusza Rosiaka i Wydawnictwa Mando należy nadspodziewanie szybkie przygotowanie biografii Zygmunta Baumana. Ukazała się ona niecałe trzy lata po śmierci słynnego socjologa. Mam jednak nadzieję, że nie będzie to biografia ostatnia.

Obok biografii Zygmunta Baumana nie można – niezależnie od światopoglądu – przejść obojętnie. Gdy w 2018 r. wydawaliśmy poświęcony mu zeszyt „Znaku”, wiedzieliśmy, że nie możemy się do niej nie odnieść. Jego losy splecione są nierozłącznie z najbardziej dramatycznymi wydarzeniami XX w.: z powracającym antysemityzmem, katastrofą II wojny światowej i bezwzględną polityką reżimów komunistycznych. Część jego życiowych decyzji – zwłaszcza niechęć do rozliczenia się z przeszłością – do dziś budzi kontrowersje. Dodatkowo zupełnie nietypowo przebiegała jego naukowa kariera, która rozkwitła na dobre dopiero po przejściu na emeryturę. W przypadku intelektualistów tak złożone życie nie jest zjawiskiem powszechnym. Dla biografów tkwi więc w nim wielki potencjał. Opowieść o tym życiu Dariusz Rosiak rozpoczyna od wspomnienia sylwestrowej nocy spędzonej w północnych Włoszech nad jeziorem Como, gdzie 85-letni Bauman po romantycznym wieczorze oświadczył się o pięć lat młodszej Aleksandrze Jasińskiej-Kani. Zakończenie stanowi ciąg dalszy tej historii: ślub i krótki opis codzienności, aż po ostatni taniec w trakcie oczekiwania na nowy rok 2017, dziewięć dni przed śmiercią Baumana. Kryje się w tym prawdopodobnie taki zamysł, by wielkiego intelektualistę, cenionego na całym świecie filozofa i socjologa pokazać od najbardziej ludzkiej strony – przez uczucia i bliskość z drugim człowiekiem. Związek Baumana z Jasińską-Kanią był zresztą nad wyraz urokliwy, o czym zaświadczy każdy, kto ich razem widział lub słyszał, jak jedno o drugim opowiadało. Niemniej ta klamra symbolicznie pokazuje, czym jest książka Rosiaka – mianowicie reportażem biograficznym. Pozwala ona doskonale zorientować się w życiu bohatera, ukazuje go w wielu scenach i dobrze się ją czyta. Trudno jednak na jej podstawie uchwycić stawki, o jakie spierała się XX-wieczna humanistyka – nie tylko polska – oraz zrozumieć toczone w niej dyskusje i padające argumenty. Nie jest to zarzut wobec autora, który wykonał olbrzymią pisarską pracę, lecz raczej wskazanie, że na kolejne książki o Baumanie wciąż jest miejsce. * Osobiście marzy mi się biografia intelektualna Baumana. Książka, która gruntownie zrekonstruowałaby jego relacje ze środowiskiem przedstawicieli warszawskiej szkoły historyków idei – zarówno przed emigracją z kraju, jak i po niej. Chciałbym także wiedzieć więcej o stosunkach, jakie panowały między dwoma warszawskimi katedrami socjologii: kierowanymi przez Stanisława Ossowskiego i Juliana Hochfelda, gdzie zatrudniony był Bauman. Wierzę, że w archiwach pozostała też po tym środowisku dająca do myślenia korespondencja. Bardzo ciekawi mnie ponadto proces akceptacji bądź izolowania Baumana wśród intelektualistów anglosaskich. Przed przyszłymi badaczami stoi również zadanie analizy materiałów z archiwum Baumana przechowywanego na uniwersytecie w Leeds. Przeczytałbym także z przyjemnością o przywracaniu jego prac polskim czytelnikom po 1989 r. jako autora z jednej strony nieznanego, a z drugiej – fascynującego, bo mocno osadzonego w zachodniej…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Szczęście – to skomplikowane