Widmo krąży po nadwiślańskiej krainie – widmo „inności”. Wszystkie potęgi starej Polski połączyły się dla świętej nagonki przeciw temu widmu, prymas i prezydent, różnoracy politycy, konserwatywni „liberałowie” i reżimowi policjanci.
W takiej też atmosferze na światło dzienne wychodzi antologia polskiej „literatury queer” – Dezorientacje. Opasły, przeszło 900-stronicowy tom pod redakcją Alessandra Amenty, Tomasza Kaliściaka i Błażeja Warkockiego. Prace nad książką trwały kilkanaście lat. Trzech wybitnych specjalistów w rzeczonej dziedzinie wydaje więc dzieło przełomowe, które mogłoby zmienić oblicze polskiej ziemi; które mogłoby wykrzyczeć radykalne „nie, nie, nie” wobec starych zegarów, co w rytmie „tak, tak, tak” zbożne mielą ziarno.
Redaktorzy Dezorientacjimówią wprost – polska literatura queer jest. I pokazują, cytują, opisują: sto nazwisk polskich literatów: od XVIII do XXI w., od Karpińskiego do Janiczak – przez Mickiewicza, Sienkiewicza, Słowackiego, Konopnicką, Staffa, Iwaszkiewicza, Gombrowicza, Miłosza, Dąbrowską… – autorów wybitnych, popularnych, nieznanych, kanonicznych i nieco już zapomnianych. Dlatego też z owych 900 stron najmocniej wybrzmiewa to właśnie przesłanie: polska literatura poza dominującą normą – poza heteronormą – istnieje. Warto tu jednak poza czytelną kropką, poza zdaniem…