Ostatni wywiad, jakiego Derrida udzielił przed śmiercią, wiedząc już, że rak trzustki mu nie odpuści, ukazał się w książce W końcu nauczyć się żyć. Filozof jest tu melancholijny, wspomina zmarłych już kolegów: Foucaulta, Barthes’a, Lyotarda. Tytuł jest jednak przewrotny: zamiast lekcji i porad, których można by intuicyjnie oczekiwać, natrafimy na konstatację, że nauczenie się życia jest niemożliwe. Derrida dystansuje się do koncepcji filozofii, której opanowanie ma oswajać z przemijaniem. Nie po drodze mu też z uwalniającą od strachu przed śmiercią religijną obietnicą życia wiecznego. Sztuka nie polega na przenoszeniu wartości na świat pozamaterialny, lecz na tym, by jak najdłużej godnie trzymać się życia – doczesnego, pełnoprawnego i jedynego. Zadziwiające, że ta rozmowa – pierwotnie wydrukowana w prasie codziennej – nie zestarzała się. I to nie…
Redaktor miesięcznika „Znak”, dr nauk społecznych, tłumacz i popularyzator współczesnej włoskiej filozofii politycznej.